Szukając śladów kultu św. Jacka w I Rzeczypospolitej natrafiłem na poemat poświęcony św. Jackowi Odrowążowi. Został on napisany przez Józefa Epifaniusza Minasowicza, postać niezwykle barwną i wszechstronną, a wydany w 1786 roku, w setną rocznicę oficjalnego objęcia Polski i Litwy patronatem św. Jacka Odrowąża. Poniższy artykuł jest poświęcony temu dziełu.
Poemat o św. Jacku Odrowążu autorstwa Józefa Epifaniusza Minasowicza
W opracowaniu „Setna rocznica kanonizacji św. Jacka Odrowąża” na stronie Fundacji Creare Aude [1] stwierdziłem, że w polskich zasobach cyfrowych nie ma żadnego utworu z 1786 roku poświęconego św. Jackowi. W tym roku miała miejsce pierwsza setna rocznica, kiedy św. Jacek został oficjalnie ogłoszony Patronem Polski i Litwy. Poszukiwania w innych zagranicznych bibliotekach doprowadziły mnie do utworu „D. Hyacinthus Cracoviensis primum Canonicus Ordinis dein Praedicatorum Confessor. Regni Poloniae Tutelaris. Dioecesis porro Kijoviensis Tutor Peculiaris et Patronus. Pierijs Numeris Per Singula Vitae Suae Acta Decantatus” z 1786 roku autorstwa Józefa Epifaniusza Minasowicza. Jest on dostępny w postaci cyfrowej w Bibliotece Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. [2] Pozostaje jedynie wyrazić smutek, że dzieło będące polskim dziedzictwem kulturowym jest dostępne online w zbiorach ukraińskich, zaś w Polsce można się z nim zapoznać jedynie w czytelni Biblioteki Seminarium Metropolitalnego Archidiecezji Warszawskiej. [3] Co więcej w zbiorach ukraińskich dzieło Minasowicza jest zaliczane do kolekcji o nazwie „Biblioteka Stanisława Augusta Poniatowskiego – Collectio Regia”. Tym bardziej przykro, że nie dbamy o cyfryzację i upowszechnienie swoich narodowych zasobów.
Autor – Józef Minasowicz – nazywa we wstępie swoje dzieło jako „Carmen”, co odpowiada pojęciu: poematu, pieśni czy panegiryku poetyckiego. Stąd będę stosował wymiennie te pojęcia w stosunku do prezentowanego dzieła.
Autor – Józef Epifaniusz Minasowicz

Portret Józefa Epifaniusza Minasowicza, źródło: https://wiki.ormianie.pl/index.php?title=Plik:Jozef_Epifaniusz_Minasowicz.jpg
Józef Epifaniusz (lub Epifani) Minasowicz (1718 – 1796) to jedna z najbardziej pracowitych i barwnych postaci polskiego Oświecenia. Był człowiekiem pogranicza kultur, łączącym ormiańskie korzenie, z głęboką wiarą katolicką. Był czołowym poetą czasów saskich, ale również: polskim wydawcą, tłumaczem, publicystą i redaktorem. Studiował w Akademii Krakowskiej, gdzie uzyskał doktorat. Był związany z Józefem Andrzejem Załuskim, który był jego protektorem. Pracował również w nuncjaturze papieskiej u boku nuncjusza Angelo Marii Duriniego. Otrzymał tytuł kanonika kijowskiego. W związku z tą nominacją odbył studia teologiczne w seminarium misjonarzy przy kościele św. Krzyża uzyskując niższe święcenia duchowne – nie kapłańskie. Był intelektualistą, kochał książki, znał dziedzictwo kultury europejskiej i śledził jej aktualne osiągnięcia, komentował filozofów starożytnych, tłumaczył z łaciny i tworzył w języku polskim i po łacinie. Był wydawcą czasopisma „Monitor”.
Więcej szczegółów dotyczących życiorysu oraz twórczości Minasowicza można znaleźć w przypisach. [4]
Diecezja kijowska obrządku łacińskiego w XVIII wieku
Strona tytułowa nazywa św. Jacka patronem Polski oraz szczególnym stróżem i patronem diecezji kijowskiej. Warto wyjaśnić pewne zawiłości historyczne, które mogą wprowadzać swoiste zamieszanie.
W roku 1786 Kijów należał formalnie od 100 lat do Rosji. Unormował to Traktat Grzymułtowski. [5] Diecezja kijowska była w wielu przypadkach zarządzana z Żytomierza, który należał do Rzeczypospolitej, a nie z ruskiego Kijowa. O tym, jak wielka była to diecezja dobitnie świadczy mapa z publikacji: „STAN I ODBUDOWA SIECI KOŚCIELNEJ W ŁACIŃSKIEJ DIECEZJI KIJOWSKIEJ W DRUGIEJ POŁOWIE XVII I W XVIII WIEKU” autorstwa Jacka Chachaja. [6] Widać na niej wyraźnie, że obszar diecezji kijowskiej nie obejmuje samego miasta Kijowa, ale sięga dalej na południe i wschód. W roku 1772 cała diecezja liczyła w sumie 30 parafii (Berdyczów, Białacerkiew, Białopole, Byszów, Chabno, Chodorków, Chwastów, Cudnów, Czarnobyl, Iwankow, Jurewicze, Kodnia, Korosteszów, Krasnopol, Lubar, Makarów, Moszny, Narodycze, Olewsk, Ostrohładowicze, Owrucz, Pawołocz, Pohrebyszcze, Rzyszczów, Stawiszcze, Śmiła, Trojanów, Uszomierz, Wieledniki, Żytomierz), zorganizowanych w trzy dekanaty: chwastowski, owrucki i żytomierski. Wymieniam te miejscowości aby uzmysłowić ogromny zakres geograficzny tej diecezji. Podsumowując, w prezentowanej książce wielokrotnie przewija się pojęcie „diecezji kijowskiej”, która w tym utworze odnosi się do diecezji kijowskiej obrządku łacińskiego (była też unicka), która choć w nazwie ma „kijowska” nie obejmowała w XVIII wieku samego miasta Kijowa.
Zawartość książki i podział
Książeczka ma bardzo jasny i klarowny układ. Po stronie tytułowej autor wymienia na kolejnych dwóch stronach zasłużonych członków kapituły kijowskiej, której był również członkiem. To im dedykuje to dzieło. Głównym elementem publikacji jest poemat hagiograficzny składający się z XXVIII części, napisany łaciną. Jest on oczywiście w całości poświęcony św. Jackowi Odrowążowi. Książkę kończy mały wiersz autorstwa kardynała Angelo Marii Duriniego napisany również po łacinie, ale dodatkowo przetłumaczony przez Józefa Minasowicza.
Fakty historyczne wynikające z prezentowanej publikacji
Kapituła kijowska
Treść omawianej publikacji dostarcza nam bardzo dokładną listę dygnitarzy kapituły kijowskiej, najprawdopodobniej w roku publikacji, czyli 1786, lub niedługo przed nią. Jest to bardzo ciekawe źródło informacji, które może dalej służyć do pogłębienia wiedzy o stanie diecezji kijowskiej pod koniec XVIII wieku. Jest to chyba najdokładniejsza lista tejże kapituły, dlatego zdecydowałem się ją podać w całości. Na trzeciej i czwartej stronie książki wymienione są następujące osoby, wraz z tytułami i funkcjami:
- FRANCISZEK ZAMBRZYCKI, Biskup Dardański, Sufragan i Kanonik Katedry Kijowskiej.
- KAJETAN ROŚCISZEWSKI, Dziekan Kościoła Katedralnego Kijowskiego, Kawaler Królewskiego Orderu Świętego Stanisława.
- JÓZEF RABCZEWSKI, Prepozyt [Proboszcz] Kościoła Katedralnego Kijowskiego.
- STANISŁAW BIELAWSKI, Archidiakon Kościoła Katedralnego Kijowskiego, oraz wybrany jego Koadiutor [pomocnik/następca].
- STANISŁAW STECKI, Kanonik Łucki.
- TOMASZ JEŁOWICKI, Scholastyk Kościoła Katedralnego Kijowskiego.
- ADAM DUNIN WĄSOWICZ, Kustosz Kościoła Katedralnego Kijowskiego, Kanonik Tarnowski.
- JÓZEF KORWIN KOCHANOWSKI, Prymiceriusz Kościoła Katedralnego Kijowskiego, Prepozyt Znamienitej Kolegiaty Warszawskiej.
- GABRIEL CHARELSKI, Kanclerz Kościoła Katedralnego Kijowskiego.
- MICHAŁ PAŁUCKI, Archidiakon Czernihowski, Wikariusz w Sprawach Duchownych, Oficjał Generalny i Kanonik Katedry Kijowskiej.
oraz:
- JAN ANDRZEJ JANOCKI, Pierwszy Kustosz Biblioteki Publicznej Załuskich w Warszawie.
- LUDWIK ZBROŻEK.
- IGNACY ROSTWOROWSKI.
- JAN KAZIMIERZ z Obór Kolumna CZOSNOWSKI.
- KONSTANTY KUSZEL, Kanonik Warszawski.
- PIOTR POLANOWSKI.
- ZYGMUNT BRZOZOWSKI.
- BERNARD ILKOSZEWSKI.
- JÓZEF DZIEGIOWSKI.
- JÓZEF MALINOWSKI.
- TADEUSZ CZAJKOWSKI, Sędzia Deputat do Trybunału Koronnego.
- FLORIAN BUJNO.
- JAN WORONICZ, Prepozyt Infułat Inflancki.
- KANDYD OSTROWSKI.
- JAN ODYNIEC, Rektor Gimnazjum Żytomierskiego.
- WOJCIECH Poraj WYBRANOWSKI, świeżo wybrany Sędzia do Trybunału Koronnego.
- IGNACY BORAKOWSKI, Proboszcz w Jazgarzewie.
Warto zwrócić uwagę, że wymieniony Jan Woronicz to późniejszy słynny poeta, biskup i prymas – Jan Paweł Woronicz. [7]
Patronat św. Jacka nad diecezją kijowską
Poemat dodatkowo dostarcza nam niezwykle ciekawej informacji dotyczącej biskupa Józefa Andrzeja Załuskiego (1702 – 1774). [8] Jest on powszechnie znany jako założyciel słynnej „Biblioteki Załuskich”. [9]

Józef Andrzej Załuski, źródło: https://polona.pl/preview/42db2145-7c1b-47f1-a8d0-9e72d63f8deb
Niestety działalność jako biskupa jest zdecydowanie mniej znana. Józef Andrzej Załuski objął biskupstwo z rąk papieża Klemens XIII – 24 IX 1759, a w dniu 4 XI 1759 roku odbyła się oficjalna uroczystość. [10] Józef Andrzej Załuski przez ponad 21 lat rządził diecezją kijowską. Rezydował jednak w tym okresie nadal w Warszawie. W roku 1767 nastąpiło jego uprowadzenie razem z Kajetanem Ignacym Sołtykiem i hetmanem Wacławem Rzewuskim do Rosji, gdzie spędził ponad 5 lat w Smoleńsku, a później w Kałudze. Z zesłania powrócił do Warszawy w dniu 18 III 1773, a w kolejnym roku zmarł 7 stycznia 1774.
Wspominam te daty ponieważ poemat zawiera bardzo ciekawą treść w ostatniej XXVIII zwrotce:
A JOSEPHO ANDREA ZALUSCIO, Kijoviensium Praesule piissimo, Dioecesi suae, jam olim patrocinio DIVI JOSEPH adscriptos, Tutor Custosque adsciscitur.
Przez Józefa Andrzeja Załuskiego, pobożnego biskupa kijowskiego, ogłoszony patronem diecezji, która już niegdyś została oddana pod patronat ŚWIĘTEGO JÓZEFA.
oraz na początku książki na stronie czwartej:
Omnibus et Singulis, sancta quaeque, votisque consonis adprecans,
Carmen hoc de Domino HYACINTHO Confessore,
Secundario patri Divinis JOSEPHO,
Dioecesis Kijoviensis Patrono, MNEMOSYNES ERGO
Dat, Dicat, Dedicat.
Wszystkim razem i Każdemu z osobna, życząc wszystkiego co święte zgodnymi modłami,
Pieśń tę o [Świętym] JACKU Wyznawcy,
Współpatronie [Patronie drugorzędnym] przy Bożym JÓZEFIE,
Patronie Diecezji Kijowskiej, jako dowód pamięci
Daje, Ofiarowuje, Dedykuje.
Tekst ten oznacza, że biskup Józef Andrzej Załuski (rządzący diecezją w latach 1759–1774) do istniejącego już patronatu św. Józefa dodał św. Jacka jako kolejnego szczególnego opiekuna i stróża (tak zwany patron drugorzędny lub współpatron). Powierzanie diecezji dodatkowym patronom było działaniem dość powszechnym w XVIII wieku, natomiast do tej pory św. Jacek jawił się jako patron Rzeczypospolitej i Litwy, patron ruskiej prowincji zakonu dominikańskiego i przez to zwyczajowy patron Kijowa, natomiast źródła milczą o tym szczególnym patronacie nad konkretną diecezją kijowską. Data publikacji to 1786 rok, a wiec poeta Józef Minasowicz stwierdza pewien historyczny fakt. Kiedy nastąpiło zawierzenie diecezji kijowskiej św. Jackowi nie wiemy dokładnie. Nie dotarłem do żadnych miarodajnych i jednoznacznych dokumentów. Z uwagi na zesłanie biskupa do Rosji najbardziej prawdopodobne są lata 1759 – 1767. Ostatni rok życia od 1773 do śmierci w styczniu 1773, jest również mało prawdopodobny.
Krótki wiersz o św. Jacku autorstwa kardynała Angelo Marii Duriniego
Książeczka kończy się krótkim wierszem o św. Jacku autorstwa kardynała Angelo Marii Duriniego [11] w języku łacińskim, który jest następnie na tej samej stronie przetłumaczony na język polski przez Józefa Epifaniusza Minasowicza. Skrót: J. E. M. C. C. K. oznacza: J[ózef] E[pifaniusz] M[inasowicz] K[anonik] K[atedry] K[ijowskiej]

Nuncjusz apostolski, kardynał Angelo Maria Durini, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Angelo_Maria_Durini#/media/Plik:Cardinal_Durini.jpg
Angelo Maria Durini (1725 – 1796) był w latach 1767 – 1772 nuncjuszem apostolskim w Rzeczypospolitej i prawdopodobnie z tego okresu pochodzi ten niewielki wiersz, który dołączył do książki Józef Minasowicz. Wiersz kardynała Duriniego nie został zatem napisany na potrzeby tej publikacji w 1786 roku, ale powstał w czasie nuncjatury w Polsce. Jest to przykład tego, że z punktu widzenia Watykanu św. Jacek, postać z odległego XIII wieku, był ciągle obecny w świadomości najwyższych oficjeli Stolicy Apostolskiej w II połowie XVIII wieku.
Polskie tłumaczenie Pieśni o św. Jacku
Metodologia, narzędzia
Józef Minasowicz był pisarzem i poetą, który swobodnie operował zarówno łaciną jak i językiem polskim. Był też znanym tłumaczem klasycznych utworów łacińskich na język polski. Można zatem stwierdzić, że łacina którą się posługiwał była bardzo dobrej jakości. Skłoniło mnie to do dokonania automatycznego tłumaczenia utworu na język polski przy pomocy jednego z modeli AI. [12] Pierwszy wynik wydał mi się zaskakująco obiecujący. Po kilkunastu sekundach otrzymałem przetłumaczony dwudziestoośmiozwrotkowy poemat, który w warstwie treści był w pełni zrozumiały. Odwołania do antyku zostały poprawnie rozpoznane i opisane w przypisach. Model AI uszanował stylistykę XVIII wieku i nie poprawiał na siłę historycznych nazw własnych czy ortografii dopuszczalnej kilkaset lat temu. Pojedyncze fragmenty od strony liryzmu, czy rytmu utworu nie były oczywiście idealne. W kilku przypadkach model wyraźnie pogubił się. Zachęcony postanowiłem użyć innego modelu AI i analizować tekst poszczególnych zwrotek. W ten sposób analizując poszczególne zwrotki lub wręcz pojedyncze wersy starałem się bazując na wersji zaproponowanej przez różne modele AI modyfikować je tak, aby być zgodnym z oryginalną treścią, ale i moją ludzką subiektywną wrażliwością. Na pewno pomagało mi w tym to, że wiedziałem o jakich wydarzeniach z życia św. Jacka pisze poeta. W ten sposób powstało tłumaczenie, które prezentuję poniżej. Uczciwie przyznaję, że jego szkielet został wygenerowany automatycznie, ale prezentowana wersja jest efektem moich wielodniowych zmian. Żadna ze zwrotek nie jest zatem samodzielnym dziełem AI, ale w każdej z nich dokonywałem subiektywnych poprawek natury estetycznej, ale i możliwie najbardziej zgodnych z łacińskim oryginałem. Proces doszlifowywania stylu trwał łącznie kilkadziesiąt godzin. W poniższej publikacji zawarłem również dla celów porównawczych oryginalną łacińską wersję całej książki, w tym jej głównego elementu jakim jest poemat o św. Jacku. Zdaję sobie sprawę, że moje tłumaczenie nie jest najprawdopodobniej idealne, ale z drugiej strony daje możliwość oceny poematu przez osoby które nie znają łaciny. Oczywiście bardzo chętnie poznam głosy krytyczne.
Oddając czytelnikowi polskie tłumaczenie Pieśni o św. Jacku autorstwa Józefa Minasowicza postanowiłem nie komentować go dalej. Nie tłumaczę zatem odniesień do antyku, nie robię przypisów jakie wydarzenia z życia św. Jacka opisuje poeta, itp. Nie analizuję „konceptu” poszczególnych zwrotek.
Prezentowany utwór Józefa Epifaniusza Minasowicza jest z jednej strony spójny pod względem budowy – autor operuje dystychem elegijnym z dużą swobodą, napisany jest czystą łaciną, a równocześnie jest to przykład wzorcowej barokowej poetyki konceptualnej. Pozwólmy poezji bronić się samej.
Na koniec jeszcze jedna kluczowa uwaga. Łaciński oryginał Józefa Minasowicza jest jest napisany dystychem elegijnym. Oznacza to, że 2 wersy tworzą jedną jednostkę. Pierwszy wers to heksametr daktyliczny, drugi wers to pentametr elegijny. Dokonując przekładu musiałem uwzględnić różne aspekty. Były to:
- Wierność przekładu.
- Kontekst historyczny.
- Styl i retoryka (spójność retoryczna).
- XVIII wieczny styl (unikanie współczesnych zwrotów, zachowanie ducha epoki).
- Dystych elegijny (rytm).
Niestety w wielu przypadkach elementy te są bardzo trudne do pogodzenia. Zachowanie wierności i jasności przekładu często powodowało, że rytm wiersza (dystych elegijny) nie był zachowany. Z drugiej strony próby sztywnego zachowania rytmu powodowały, że wersy nie oddawały niuansów łacińskiego oryginału. Zdecydowałem zatem, aby metrum wiersza było najmniej rygorystycznym elementem przekładu i skupiłem się na wierności znaczeniowej, stylu i obrazowości.
ŚWIĘTY JACEK
OPIEKUN KRÓLESTWA POLSKIEGO
ORAZ
STRÓŻ I PATRON
DIECEZJI KIJOWSKIEJ.
I.
Ze szlachetnych rodziców się rodzi.
Szlachetnym szczepem w Cyrrze róże kwitną bujnie,
Bo kastalijską wodę piją spragnione łąki.
Piękne lilie rosną na wzgórzach Hybli wysokich,
Bo zdroje Sycylii słodkim je karmią mlekiem.
Jak się róże nazywa powszechnie kwiatów królową,
Tak lilie królami – każdemu to wiadomo.
I Ty, JACKU, powinieneś być królem kwiatów nazwany,
Bo szlachetna krew Twe żyły zasila.
II.
Po naukach humanistycznych prawu się oddaje.
W pomyślnej młodości porze rozkwitłeś, JACKU,
Gdy Twój zapach przyciągnął serca Aonid.
Wabią kwiat piękny do swoich ogrodów zielonych,
By łagodną nauką Twój wiosenny wiek uprawiać.
Gdy kastalijskie zdroje już Ciebie obmyły,
Byłeś Helikonu kwieciem świeżym.
Aż zazdrosna Temida Muzom Cię wykradła,
Namawiając, byś wkroczył na prawa niwy.
Chcąc chlubić się śmiało dziewiczym honorem,
Z Ciebie, Kwiecie JACKU, wieniec sobie zaplata.
III.
Zostaje kanonikiem krakowskim.
Sztuka i Honor chętnie w przymierzu się łączą pięknym,
Głowę uczoną laurowa wstęga opasze.
Pierijskie liście Twoje skronie uwieńczyły,
Podała laur Temida, prawa przyjaciółka.
Oto głowę tyloma – za Apollina sprawą – wieńcami
Pragnie Honor opasać zasłużonym splotem.
Gdy prałatem katedry krakowskiej Cię ustanawia,
Ciebie, którego Temida laurem zdobiła.
IV.
Porzuciwszy kanonię, wstępuje do zakonu.
Rzekł niegdyś prorok w Jerozolimie proroctwo:
„Pustynia jałowa ogrodem się stanie”. (a)
Gdy DOMINIK sadził niebu tak miłą pustelnię,
Głos z nieba zdał się go pouczać:
„Dokończ szybko rozpoczęte dzieło, DOMINIKU,
Pustynia, którą sadzisz, ogrodem się stanie.
Nie będzie pustkowiem, lecz kwitnącym ogrodem Pańskim,
Gdzie sam Bóg radować się będzie.
Tu wyrosną srebrzyste lilie o śnieżnych szyjach,
A tam fiołki wraz z różami.
Abyś pewien był tego, co prorok zwiastuje z nieba:
Do twych siedzib wchodzi nowy Kwiat: JACEK”.
V.
W Rzymie zostaje przyjęty do Zakonu Kaznodziejów przez samego Założyciela, św. Dominika.
Pragniesz anielskiej szaty świętego Ojca DOMINIKA,
Aniele, co lśnić będziesz w śnieżnym chórze!
Zakon przychyla się do Twoich próśb gorących,
A sam święty Ojciec habit Ci daje.
Przywdziewa Cię ten, któremu gwiazda na czole jaśnieje,
By Jutrzenka ogłosiła: staniesz się Słońcem.
VI.
Zachowuje wieczystą czystość.
Na słowa: „Rozkwitajcie jak lilie” itd. (Syr 39, 14)
Głos świętego herolda wzywa: „Rozkwitajcie, kwiaty!
Niechaj siła wasza czystość lilii oddaje”.
Tego, czyje pochodzenie zdobi rodowa róża,
Niechaj róże naśladują czyste lilie.
Komu radosna młodość wczesnym kwieciem rozkwita,
Niechaj kwiat wieku czyste lilie przypomina.
Komu uroda śnieżnym ligustrem lica maluje,
Niech lica blask lilii czystych odda.
Abyś i Ty, JACKU, miał blask śnieżnego kwiatu,
Wśród pokus Pafii strzeżesz serca dziewiczego.
VII.
O tymże samym.
Czegóż podstępny dwór Kupidyna nie próbuje czynić,
By z dziewiczego serca wyrwać Twoją wstydliwość?
Raz w czujnym sercu cichych złodziei naśladuje,
By wykraść duszy różane skarby.
Raz w śnie głębokim zwodnicze maluje obrazy,
By sztuką swą śnieżne łono splamić.
Lecz choć to wszystko udaje, kłamliwą barwą zdobiony,
Żaden podstęp Ci nie zaszkodzi.
Jakże bowiem mógłby takim sposobem ukraść Twe skarby,
Skoro Cię wspiera pochodnia i pies DOMINIKA?
VIII.
Miłuje wszystkie cnoty jako dziedzictwo życia zakonnego.
Złote ubóstwo bogaci Cię skarbem najcenniejszym,
Przyćmiewa srebro Twoja śnieżna czystość.
Czysty rumieniec maluje na twarzy różowe rubiny,
Umysł wolny od zła przypomina diament.
Ognista miłość lśni jasno płomieniem chryzolitu,
Nadzieja z szmaragdem pięknym się zieleni.
Powściągliwość oblicza i łagodny spokój spojrzenia
Lśnią jak szafir; prostota jaśnieje jaspisem.
Jeśli tyle klejnotów ukazuje się w pełnym świetle,
Czyż serce Twe wewnątrz nie jest cnót skarbnicą?
IX.
Całe noce poświęca modlitwie.
Hesperus niesie noc ciemną z zachodniego nieba,
A łagodny sen każe zmęczonym członkom odpocząć.
Głęboka cisza ogarnia ludzi w śpiącym świecie,
Na skrzyżowaniach koła nie dudnią, rynki milkną.
Ptaki układają swe śpiewne zastępy w sny ciche,
Już nawet pies nie szczeka ku gwiazdom.
Jedyny JACEK czuwa w tych późnych nocnych godzinach,
Bezsenny, Boga błaga pokornym głosem.
Dniem i nocą z ust jego i serca brzmi słowo: „Święty!”,
Któż zaprzeczy, że nowy Serafin lśni na ziemi?
X.
Biczami karze własne ciało.
Jaśniejszy jesteś, Kwiecie JACKU, od śnieżnych ligustrów,
Lilię i kość słoniową czystością ducha przewyższasz.
Blask perły cennej kryje się głęboko w morskich odmętach,
By przy Tobie nie wyglądał węglem.
Choć Twój duch jaśnieje nieskalaną czystością,
Obmywasz go deszczem własnej krwi.
Nie dość Ci za dnia zaciskać pokutne rzemienie na ciele,
Cynthia widzi nocą Twe straszne udręki.
Czy nurtem krwawym pragniesz dopłynąć do niebios, Święty?
Wszak Droga Mleczna lepiej wiodłaby Cię do gwiazd.
Drogi Mlecznej – powiadasz – niech słabi szukają na niebie;
Nasz Kwiat niech ściele purpurowy, krwawy szlak.
XI.
Zostaje odesłany do ojczyzny.
Wonność Twoja już wzgórza latyńskie wypełnia,
Wspólna troska każe Ci do Lechii wrócić.
Płacze Tyber sędziwy i żali się szlochem żałosnym,
Lękając się brzegi widzieć z kwiatu pięknego odarte.
Lecz ojczysta Wisła huczy chrapliwą, dumną swą falą
I karci krainę Ausońską, że opóźnia Twoją drogę.
Wracasz do ojczyzny, Kwiecie imienia swego łaskawy,
By ziemia polska długo nie cierpiała bez Ciebie.
XII.
W drodze buduje kilka klasztorów.
Gdziekolwiek idziesz przed siebie, Wędrowcze Niebieski,
Napełniasz serca ludzkie wielką bojaźnią Bożą.
Jeśli twarde znajdziesz serca, moc Twojego języka
Kruszy je nagle, poruszyć zdoła nawet skały.
Oto dzieje się przemiana zgoła nieoczekiwana:
Żywe marmury leją pobożne łzy.
Za Twą sprawą wznoszą ku gwiazdom wyniosłe gmachy,
W nich Zakon Twój śpiewa chwałę Najwyższego.
Niechaj milczą dawne cuda tebańskiego śpiewaka:
On lirą, Ty słowem stawiasz nowe Bogu świątynie.
XIII.
Wielkie owoce przynosi Jego głoszenie Słowa Bożego.
Gdy na ambonę wstępujesz, kaznodziejo święty,
Uderzając w serca słowa Bożego piorunem.
Jeden winy duszy opłakuje, łzy wylewając,
Inny ku niebu wznosi ręce rozłożone.
Ten pociesza ubogiego hojną swą jałmużną chętnie,
Tamten biczami za winy plecy własne katuje.
Inny wyciąga skryte zbrodnie przed boski trybunał,
Gdy winny sam jest świadkiem i oskarżycielem.
Skoro tak wielkie triumfy mogłeś odnosić nad duszą,
Słusznieś nazwany ustami Pańskimi.
XIV.
Każdego dnia spełnia uczynki wiary, pobożności i innych cnót.
Ilekroć ze wschodu jasne słońce na niebie powstaje,
Widzi Cię porwanego wielkim zapałem do cnót.
Raz mocą wiary opiewasz Trójcy Świętej tajemnice,
Raz na skrzydle nadziei wznosisz się ku gwiazdom.
Raz czynisz dzieło miłości, miłe niebu i pożyteczne ludziom,
Innym znów razem – dzieło czystej pobożności.
Gdy tak wiele czynów chwalebnych wypełnia Twe dni,
Możesz być słusznie większym od Apellesa zwany.
XV.
O tym samym.
Różna jest Twoja matematyka, Święty, od ludzkiej nauki,
Ty wedle odmiennej miary liczysz swe dni.
Tamta wiedza przez bieg gwiazd wyznacza swe czasy,
Ty liczysz dni swoje dobrymi uczynkami.
XVI.
Przechodzi przez Wisłę bez łodzi.
Dla duszy szukał pomocy chory – nie pomnę już kto –
Tam, gdzie Wyszogród obmywa Wisły fala.
Święty już spieszy, by ulżyć jego ciężkiej agonii,
Lecz rzeka nagle się staje wielką przeszkodą.
Straszna bowiem burza zerwała bezpieczne jej brzegi,
A woda pędziła naprzód gwałtownym nurtem.
Choć mogłaby łódź jakaś pokonać tę wielką burzę,
Nie było żadnej łodzi na wzburzonej wodzie.
Co czynić? JACEK się waha pośród szumiących fal:
Tu pobożność go pcha, tam wściekłość wód odstrasza.
Czy szukać przewoźnika na drugim brzegu?
Nie znosi zwłoki, gdy dusza bliska jest zguby.
Czy ma odważnie wejść w te burzące się fale rzeki?
Roztropny strach odwodzi go od wezbranych nurtów.
Wreszcie po walce ducha wchodzi odważnie w odmęty
I suchą stopą przechodzi przez rzeczne pola.
Czy może wielkie zdumienie zmieniło fale w most?
Czy miłość go na skrzydłach przez wodę niosła?
XVII.
O tym samym.
Wchodzisz krokiem pewnym w bystre fale rzeki,
Gdy wiara żywa w sercu Cię umacnia.
Choć Twoja stopa naciska, woda nie dzieli się,
Lecz sztywnieje, jak gdyby twardym marmurem była.
Wandal, duch Wisły, głowę znad rzeki podnosi
I zdumiony patrzy, jak stopa mknie po wodach.
Patrzy, czy może to wiosło niesie Cię po toni?
Lecz żadne wiosło nie mąci Twojej wodnej drogi.
O, jak cudownego sternika masz, Lechio! – woła.
Sterem wiara, wiosłem stopa, łodzią sama fala!
XVIII.
Przeprawia towarzyszy przez rzekę pod Wyszogrodem na rozpostartym płaszczu.
Wstrzymuje JACKA Wisła przeciwnymi swymi falami,
Wstrzymuje też wiernych współbraci.
Trzeba było łodzi, by pokonać wezbrane nurty,
Lecz żadnej łodzi nie było blisko brzegu.
Rozpościera więc swój płaszcz święty na falach Wisły
I nowym sposobem braci przez rzekę przewozi.
Jeśli ktoś nie uzna w Tobie cudotwórcy jak Eliasza,
Niech płaszcz w łódź przemieniony będzie dowodem. (b)
XIX.
O tym samym.
Niech milczy tłum Greków o swym sławnym okręcie,
Który z Kolchidy przywiózł złote runo.
Niech nie wynosi się pod niebo okręt Eneasza,
Który go przywiódł do włoskich brzegów.
Ty także, Cezarze, przestań sławić swoją łódź zwycięską,
Która ocaliła twe losy na groźnym morzu.
Sławo, raczej opiewaj tę łódź jedyną,
Która towarzyszy JACKA przez rzekę przeniosła.
Opiewaj cudowną łódź, co była płaszczem na ziemi,
A teraz na wodzie stała się łodzią.
XX.
Wynosząc z Kijowa marmurowy posąg Panny Świętej, nie czuje żadnego ciężaru.
Strwożył się Kijów strasznie, uderzony przez hordy Tatarów,
Gdy popłoch mieszkańcom kazał uciekać z miasta.
Każdy śpieszy do ucieczki, gdy scytyjskie wojska są blisko,
Z nimi i Ty, mężny JACKU, zamierzasz uciekać.
Lecz najpierw idziesz do świątyni Bogu oddanej i wzdychasz:
„O, Święty Boży Przybytku, żegnaj mi na zawsze!”
Opodal stał marmur z rzeźbionym obliczem Najświętszej Dziewicy,
Głos nagle słyszysz: „Czyż mnie tu zostawiasz?
Czemu nie idę wraz z Tobą? Dlaczego w mieście zostaję?
Bym pośród zburzonych sklepień legła w gruzy?”
Wtedy odpowiadasz: „Dziewico, spójrz na me ramię tak słabe,
Kto by nie uległ pod takim wielkim ciężarem?”
Ona zaś mówi: „Porzuć lęk z zatrwożonego serca,
Kamień ten waży niewiele, lekki jest niczym piórko.”
Chwytasz ją zaraz, a wielki posąg nie ciąży Ci wcale,
Bo sama Panna niesie swego mężnego Atlasa.
XXI.
Najświętsza Panna, ukazując się mu, każe prosić o co chce.
Ta, co blaskiem promieni słońce i księżyc pięknością przewyższa,
Maryja, daje Ci dzisiaj oglądać swe jasne oblicze.
Kiedy sycisz oczy blaskiem Jej oblicza,
Każe Ci wyjawić życzenia w duszy skryte:
Czy pragniesz życia, co wiekiem Nestora zadziwi?
Prześcigniesz wówczas starca z Pylos.
Jeśli zaś chcesz posiąść moc wielką czynienia cudów,
Ta moc potężna zostanie Twym słowom dana.
Wreszcie, jeśli o przedsmak niebios prosisz pokornie?
Ukołysze Cię, jak słodki miód z Hybli sycylijskiej.
Skąd taka łaska Dziewicy, jeśli nie stąd, że jako Oblubienica,
Gromadzi dla wybrańca skarby w zamian za wiano?
XXII.
Prowadzi godne podziwu życie przez blisko czterdzieści lat od ślubów zakonnych.
Nie początki czynu przyznają palmę pierwszeństwa,
Lecz meta wieńczy podjętą dawno drogę.
Sławne zasługami były wielkie początki Twego życia,
Lecz jaśniejszy blask miało jego zwieńczenie.
Cnoty, które obiecywała Twoja kwitnąca młodość,
Także starość je w Tobie zachowuje.
Jak płonęło serce nowicjusza boskim żarem niegdyś,
Tak i teraz płomień trwa w Twojej czystej duszy.
Choć minęło od ślubów Twoich już lat czterdzieści,
Dawna gorliwość serca wciąż nie osłabła.
Któż nie obiecałby Ci dzisiaj słodkiej krainy nieba,
Skoro tyle lat wytrwale i wiernie trwałeś?
XXIII.
Wypędza z dębu demona czyhającego na ludzi.
Tam, gdzie droga przy bystrym strumieniu błądzi,
Wyrósł dąb stary o gęstych liściach.
W drzewie tym Szatan gniazdo złowrogie obrał,
Stąd rozsiewał podstępne i kłamliwe słowa.
Lud wierzył błędnie, że dąb to nowa wyrocznia Dodony,
Brzmiała bowiem wymownie dla ludzkiego ucha.
Poznał jednak nasz Święty fortele przebiegłego czarta,
I wygnał stamtąd tę piekielną istotę.
Niech innym sławne czyny dają wieńce z topoli wysokiej,
Temu czynowi JACKA dębowa korona przystoi.
XXIV.
Ściga tego samego demona idąc po Dunaju.
Opuścił demon swe leśne komnaty i mroczne kryjówki,
Gdy Twoje rozkazy zmusiły go do ucieczki.
Aby uniknąć Twych ciosów, przez bystry Dunaj szeroki
Uciekał nagle przed Tobą prędkim krokiem.
Ty jednak nacierasz na zbiega z podwójną chwałą zwycięstwa,
Gdy stopą depczesz marmur zdumionych wód.
Lecz to zwycięstwo drugie wcale nie dziwi nikogo:
Czemuż pogromca Piekła nie miałby wód pokonać?
XXV.
Przepowiada Braciom dzień swej śmierci.
Bóg ukrył losy ludzkie głęboko w swej ślepej urnie,
Milczy delficka wyrocznia, milczy niema Sybilla.
Ty jednak, poznawszy godzinę zgonu, tak mówisz:
„W tym dniu Parka przerwie kruchą nić mego życia.”
Któż przyniósł Ci tak pewne wieści o własnej śmierci?
Czyżby dusza rzekła: „Życie gotowe, przyjdź!”
XXVI.
Umiera w dzień Wniebowzięcia Maryi Panny.
O JACKU, kwiecie szlachetny na lechickich błoniach!
Czyż więc mroźna zima śmierci Ciebie zabija?
O perło od lśniących morskich klejnotów piękniejsza!
Czyż straszne losu jady Cię strawią?
O pochodnio nieba, jasna gwiazdo polskiej ziemi!
Czyż Cię przykrywają teraz chmury pogrzebu?
Gdy Matka z Nazaretu złotem gwiazd jest opasana,
Oto cień śmiertelny Twoją głowę spowija.
Gdy Ona, w niebo wzięta, śpiewa wspaniałe triumfy,
Przed Twoją trumną brzmi pieśń żałobna.
Czy dlatego, żeś kwiatem, gwiazdą i fiołkowym klejnotem,
Niebo Cię porywa ku swej jasnej koronie?
XXVII.
Umiera słowami: „W ręce Twoje, Panie”.
Choroba przyspiesza ostateczny Twój koniec na ziemi,
Głos i oczy słabe tracą posłuszeństwo.
Chory oddech się rwie z Twojej dyszącej piersi,
Język z trudem dobywa z ust ciche dźwięki.
Ty jednak, w obliczu bliskiego z życiem rozstania,
Zmuszasz wargi bezsilne do modlitwy przed Bogiem.
Głos Twój, zmagając się z ostatnim trudem, jęczy:
„Bądź mi w niebie, Dziewico, przewodniczką!”
Płaczem błagasz ojca swego, Dominika świętego:
„Podaj dziecku swemu pomocną dłoń, Ojcze!”
Wreszcie po westchnieniach ostatnich cicho tak mówisz:
„Panie, Tobie się zwierzam, w ręce Twe oddaję ducha.”
Twoja dusza odchodzi do pałacu Króla niebieskiego,
By przez Pannę Najświętszą złożyć Bogu dar z siebie.
XXVIII.
Przez Józefa Andrzeja Załuskiego, pobożnego biskupa kijowskiego, ogłoszony patronem diecezji, która już niegdyś została oddana pod patronat ŚWIĘTEGO JÓZEFA.
Ten Załuski, nie ustępując nikomu w pobożności,
Niedawny pasterz kijowski, przez wiernych kochany,
Przygnieciony troskami, w sercu swym zapragnął szczerze,
Byś był jej opiekunem i patronem nowym.
Do lilii Józefa dodajesz, Jacku, kwiat swego imienia,
By pod podwójną opieką diecezja rozkwitała.
Któż nie przyzna, że będzie ona wiecznie kwitnąć radośnie,
Skoro oba te Kwiaty o jej losach świadczą?
(a) Uczyni pustynię jego miejscem rozkoszy, a pustkowie jego – jakby ogrodem Pańskim. (Izajasz, rozdz. 51, wiersz 3).
(b) Aluzja do cudownego płaszcza Eliasza, którym wody Jordanu zostały rozdzielone. (IV Księga Królewska, rozdz. 2, wiersz 8).
Oryginalna łacińska treść całej książki „D. Hyacinthus Cracoviensis primum Canonicus Ordinis …” Józefa Minasowicza
Źródłem jest wersja w postaci cyfrowych skanów znajdująca się w ukraińskiej bibliotece. [13] Łącznie jest to 20 zeskanowanych stron, z czego 16 zawiera treść. Strony te prezentuję w wersji tekstowej. W trakcie ich przygotowywania usunąłem ewidentne błędy drukarskie, rozwinąłem skróty łacińskie, uwspółcześniłem pisownię łacińską. Poprawiłem odniesienie do Pisma Świętego; w zwrotce VI – Eccli. 39. v. 19. zmieniłem na poprawne Eccli. 39. v. 14.
Praca ta umożliwiła mi później efektywne tłumaczenie treści samego poematu. Prezentuję ją bez podziału na 16 stron, jako ciągły tekst. Zachowałem natomiast łamanie wierszy zgodnie z oryginałem. Zachowałem również dopuszczalne XVIII wersje pisowni wyrazów, miejsc geograficznych, pisowni wielką literą, itp. Jest to zatem bardzo konserwatywna ingerencja w cyfrowy skan utworu z 1786 roku.
Warto również zauważyć, że poemat ten jest napisany dystychem elegijnym. Oznacza to, że strofy składają się z par wersów:
Heksametr daktyliczny (wersy nieparzyste) – ma zazwyczaj od 13 do 17 zgłosek.
Pentametr daktyliczny (wersy parzyste) – ma zazwyczaj od 12 do 14 zgłosek.
D. HYACINTHUS
CRACOVIENSIS PRIMUM CANONICUS
ORDINIS DEIN PRAEDICATORUM
CONFESSOR.
REGNI POLONIAE
TUTELARIS.
DIOCESIS PORRO KIJOVIENSIS
TUTOR PECULIARIS ET PATRONUS.
PIERIIS NUMERIS
PER SINGULA VITAE SUAE ACTA
DECANTATUS.
VARSAVIAE
ANNO 1786.
IN
VETUS INSIGNE
ALMAE KIJOVIENSIS CATHEDRAE.
Kijoviae Cathedrae, cum praeside matre Sophia
Tres adsunt Natae: Spes, Charitasque, Fides.
Cernitur hinc: Cathedrae quod sit Sapientia (a) rectrix,
Spondeat et quod Spes prospera: firma, Fides.
Quodve horum major Charitas, (b) rata cuncta
(spopondit Quae Spes atque Fides) firmiter esse jubet.
a) Sophia, e gr. Sapientia.
b) Spes, Fides, Charitas, tria haec: major autem horum est Charitas. 1. Cor: c. 13. V. 13.
ILLUSTRISSIMIS
PERILLUSTRIBUS
AC
REVERENDISSIMIS DOMINIS:
VENERABILIS CAPITULI KIJOVIENSIS
PRAELATIS
Videlicet.
Illustrissimo ac Reverendissimo Domino FRANCISCO ZAMBRZYCKI, Episcopo Dardanensi, Suffraganeo et Canonico Cathedralis Kijoviensis.
Illustris ac Reverendissimus Dominus CAJETANO ROSCISZEWSKI, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Decano, Ordinis Regii Sancti Stanislai Equiti.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus JOSEPHO RABCZEWSKI, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Praeposito.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus STANISLAO BIELAWSKI, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Archidiacono, suique Coadjutori lectis.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus STANISLAO STECKI, Canonico Lucoriensi.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus THOMAE JELOWICKI, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Scholastico.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus ADAMO DUNIN WĄSOWICZ, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Custodi, Canonico Tarnoviensi.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus JOSEPHO CORVINO KOCHANOWSKI, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Primicerio, Insignis Collegii Varsaviensis Praeposito.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus GABRIELI CHARLESKI, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Cancellario.
Perillustris ac Reverendissimus Dominus MICHAELI PALUCKI, Archidiacono Czerniechoviensi, Vicario in Spiritualibus, Officiali Generali, et Canonico Cathedralis Kijoviensis.
Nec non
ILLUSTRISSIMIS PERILLUSTRIBUS
AC
REVERENDISSIMIS DOMINIS
VENERABILIS EJUSDEM CAPITULI
CANONICIS.
Nimirum:
Perillustri ac Reverendissimo Domino JOANNI ANDREAE JANOCKI, Bibliothecae Publicae Zaluscianae Varsaviae Proto-Custodi.
Perillustri ac Reverendissimo Domino LUDOVICO ZBROZEK.
Perillustri ac Reverendissimo Domino IGNATIO ROSTWOROWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino JOANNI CASIMIRO de Obory Columna CZOSNOWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino CONSTANTINO KUSZEL, Canonico Varsaviensi.
Perillustri ac Reverendissimo Domino PETRO POLANOWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino SIGISMUNDO BRZOZOWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino BERNARDO ILKOSZEWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino JOSEPHO DZIEGIOWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino JOSEPHO MALINOWSKI.
Illustrissimo ac Reverendissimo Domino THADDAEO CZAYKOWSKI, Judici ad Tribunal Regni Deputato.
Perillustri ac Reverendissimo Domino FLORIANO BUYNO.
Perillustri ac Reverendissimo Domino JOANNI WORONICZ, Praeposito Infulato Livoniensi.
Perillustri ac Reverendissimo Domino CANDIDO OSTROWSKI.
Perillustri ac Reverendissimo Domino JOANNI ODYNIEC, Gymnasii Zytomiriensis Rectori.
Illustrissimo ac Reverendissimo Domino ADALBERTO Poray WYBRANOWSKI, Judici ad Tribunal Regni recens electo.
Perillustri ac Reverendissimo Domino IGNATIO BORAKOWSKI, Praeposito in Jazgarzew, et cetera.
VIRIS
Qua charitate generis, qua luce doctrinae, illustriumque virtutum splendore
CLARISSIMIS, CARISSIMISque SUIS COLLEGIS.
JOSEPHUS Epiphanius MINASOWICZ, Ecclesiae Cathedralis Kijoviensis Canonicus,
Omnibus et Singulis, sancta quaeque, votisque consonis adprecans,
Carmen hoc de Domino HYACINTHO Confessore, Secundario patri Divinis JOSEPHO,
Dioecesis Kijoviensis Patrono, MNEMOSYNES ERGO
Dat, Dicat, Dedicat.
VARSAVIAE in Regia Sarmatiae. Anno Regni Stanislai 1786.
Tertio decimo Kalendas Septembris.
D. HYACINTHUS
REGNI POLONIAE
Nec non
DIOECESIS KIJOVIENSIS
TUTOR & PATRONUS.
I.
Nobilibus parentibus nascitur.
Germine praecipuo pubescit Cyrrha rosarum,
Castalium latice, quod sua prata bibant;
Pulchra per Hyblaeos adolescent lilia colles,
Trinacriae sugant dulce quod uber aquae;
Utque Rosas, florum reginas, Lilia dici,
Sic horum reges nosse cuique datum est.
Debueras et tu rex florum, HYACINTHE, vocari,
Nam te patricii sanguinis unda rigat.
II.
Absolutis humanioribus literis, juris-prudentiae dat operam.
Attigeras docilem, florens HYACINTHE, juventam,
Cum tuus Aonidum pectora traxit odor.
Ad sua pelliciunt pulchrum viridaria florem,
Mitibus ut studiis ver juvenile colant.
Et jam Castaliae, dum te fons alluit undae,
Ingenio viridi Flos Heliconis eras;
Cum Themis, invitis, te surripit aemula Musis,
Prataque Juridicae suadet inire Scholae.
Virgineum jactare volens fidenter honorem,
Ex te serta sibi, Flos HYACINTHE, parat.
III.
Canonicus Cracoviensis creatur.
Ars et Honor pulchro sociari foedere gaudent:
Stringit enim doctum Laurea vitta caput.
Jam tibi Pieriae signarunt tempora frondes,
Jam dederat Laurum juris amica Themis.
Hinc caput evinctum tot, Apolline judice, sertis
Cingere promeritis nexibus ambit Honor,
Praelatum Craciae, dum Te jubet esse Cathedrae,
Quem prius ornavit frondis honore Themis.
IV.
Dimisso Canonicatu, religionem ingreditur.
Protulit haec olim Solymis oracula Vates:
Quod deserta loci floridus hortus erunt. (a)
Dum caelo gratam plantat DOMINICUS eremum,
Vox hunc visa fuit permonuisse polo:
Perfice quantocyus caeptum, DOMINICE, laborem,
Nam tua, quam plantas, hortus eremus erit.
Non desertus erit Domini, sed florifer hortus,
In quo deliciis vel Deus ipse frui
Gestiet: hic niveo surgent argentea collo
Lilia; at hic violae, cum violisque rosae.
Utque scias certum, quod vates nuntiat aether,
En tua septa novus Flos: HYACINTHUS adit.
V.
Romae, Praedicatorum ordini, ab ipso Institutore S. Dominico adscribitur.
Expetis angelicum DOMINICI Patris amictum,
Angele, mox niveo conspiciende choro!
Annuit his Ordo precibus, cultumque sacratum
E manibus propriis dat sacer ipse Parens.
Investiris ab hoc, cui sydus fronte coruscat,
Ut fore te Solem, nuntia signet Eos.
VI.
Virginitatem perpetuo colit.
In illud: Florete flores quasi Lilium etc. Eccli. 39. v. 14.
Praeconis monitum sacri: florescite, flores!
Dum referat vester Lilia casta vigor.
Seu cui stemma rosis genus ornet, signet avitum,
Gentiles referant lilia casta Rosae;
Seu cui laeta viret primaevo flore juventus,
Flos aevi referat Lilia casta tamen;
Sive genas niveis cui pingat forma ligustris,
Formosae referant Lilia casta genae.
Ut nivei floris referas, HYACINTHE, nitorem,
Virgineum Paphia cor sine labe foves.
VII.
In idem.
Ut tibi virgineo subducat corde pudorem,
Quae non attentat Cypridis aula puer?
Nunc vigili tacitos imitatur pectore fures,
Ut roseas animi clam tibi tollat opes;
Lubrica nunc medio pingit phantasmata somno,
Ut maculet niveos, qua potis arte, sinus.
Sed licet haec simulet mendaci compta colore,
Nil tibi versuta calliditate nocet.
Quomodo namque tuos hac auferat arte thesauros,
Cum te DOMINICI faxque canisque, juvent?
VIII.
Virtutes omnes, ut religiosa vita patrimonium diligit.
Aurea te pretio meliori ditat egestas;
Argenti, niveus candor, adumbrat opes;
Effingit roseos castus rubor ore pyropes;
Inviolata malis mens adamanta refert.
Ignea Chrysoliti rutilat dilectio flammis;
Spes tua smaragdo cumque virente viret.
Compositae frontis, placidique modestia vultus
Effulget cyano; jaspide simplicitas.
Si tot in apricum se produnt lumine gemmae,
Virtutum gazas nonne cor intus habet?
IX.
Integras noctes precibus insumit.
Hesperus occiduo noctem jam provehit axe,
Fessaque membra quies blanda levare jubet.
Alta tenent homines stertente silentia mundo;
Compita nulla rotis, non fora lite strepunt.
Alituum melicas componunt somnia turmas;
Jam neque latratu saevit in astra canis.
Excubat unus in his HYACINTHUS pervigil horis,
Invocat insomnis supplice voce DEUM;
Perdius et pernox sonat ore et pectore: Sanctus!
In terris Seraphim quis neget esse novum?
X.
Flagris in suum corpus desaevit.
Candidior niveis es flos, HYACINTHE, ligustris;
Puro animo superas lilia, vincis ebur.
Gemmeus aequoreis se condit candor in undis,
Ne, tibi compositus, carbo patescat ater.
At licet intacto tua mens candore nitescat,
Hanc tamen effusi sanguinis imbre lavas.
Nec tibi sat mediis distringere lora diebus;
Ipsa tuas caedes Cynthia nocte videt.
Si cupis hoc coelos appellere, Dive, fluento
Lactea te melius ducat ad astra via.
Lactea quaeratur via mollibus, inquis, ad astra;
Purpureum noster flos sibi sternat iter.
XI.
Remittitur in patriam.
Implevit Latios tua jam fragrantia colles;
Ut repetas LECHIAM, publica cura jubet.
Flet Tybris et maestis queritur singultibus, orba
Littora tam pulchro flore videre timens.
At patrius rauco fremit, increpat, Istula fluctu,
Ausonis ora tuum quod remoretur iter.
Ergo redux patriam, Flos nominis alme, revisis,
Ne sine te doleat terra POLONA diu.
XII.
In itinere monasteria aliquot aedificat.
Progrederis quocunque loci, divine Viator,
Imbuis hic hominum corda timore DEI.
Si quos invenias duros, facundia sacrae
Conterit hos linguae, saxa vel ipsa movens.
Expectata minus prodit conversio rerum:
Eliciunt lachrymas marmora viva pias.
Auspicioque tuo celsas ad sidera moles
Tollunt, queis laudes Numinis Ordo canat.
Dircaei sileant Thebae miracula psaltis;
Ille chely, verbis tu nova tecta struis.
XIII.
Verbi divini praedicatione multum proficit.
Celsa simul praeco conscendis rostra sacratus,
Percellens verbi fulmine corda virum;
Mox animae noxas lachrymis hic deflet obortis,
Expansas alius tollit ad astra manus.
Ille inopem largo solatur munere; at ille
Flagro noxarum vindice terga secat.
Ad divinum alter trahit abdita probra tribunal;
Quique nocens, idem testis et actor adest.
Ex animis tantos poteras qui ferre triumphos,
Os Domini, merito jure vocandus eras.
XIV.
Quolibet die, fidei, pietatis, reliquarumque virtutum opera exercet.
Eoo quoties oriens Sol surgit ab alto,
Virtutum studio te videt usque rapi:
Nunc Fidei nervo Triados mysteria psallis,
Nunc ala volucris tendis ad astra Spei.
Nunc coelis gratum, mortalibus utile, prodis
Vel charitatis opus, vel pietatis opus.
Dum sic multa diem quamvis tibi linea signat
Virtutum, dici major Apelle potes.
XV.
In idem.
Discrepat humana tua, Dive, mathesis ab arte;
Dissimili numeras nam ratione dies.
Illa per astrorum cursus sua tempora signat,
Tu luces numeris per bene facta notas.
XVI.
Istulam, nullo navigio usus, trajicit.
Suppetias animae quis, nescio, quaesivit aeger,
Hic, ubi Wissegradum Vistula lambit humum.
Accelerat tristi succurrere Divus agoni,
Sed vetat Istuleus ferre levamen obex:
Obruerat tutas furiali turbine namque
Ripas, et rapidis unda ruebat aquis.
Et licet has etiam domuisset cymba procellas,
Non fuit ad liquidam commoda cymba viam.
Quid faciat? dubiis HYACINTHUS fluctuat undis;
Incitat hinc pietas, hinc furor arcet aquae.
Anxius accingi vectorem quaereret ora?
Non tolerat animae damna propinqua moram.
Iret in undantes animoso calce tumultus?
Abstrahit insano cautus ab amne timor.
Denique post animi luctam, subit agmen aquarum,
Et sicco penetrat fluminis arva pede.
Aut stupor attonitas in pontem straverat undas?
Aut illum pennis per vada vexit amor?
XVII.
In idem.
Ingrederis rapidas stabili pede fluminis undas,
Dum firmat pectus robore viva fides.
Vestigiis it pressa licet, non unda fatiscit,
Sed veluti solido marmore strata riget.
Forte caput tollens videt istud Vandalus amne,
Et stupet, ut fluxas planta pererrat aquas.
Spectat, utrum moto te non ferat aequore remus:
Nulla tibi at liquidum tonsa flagellat iter.
O quam Typhin habes mirum, inquit, Lechia! cui est
Clavus firma fides, tonsa pes, unda ratis.
XVIII.
Socios secum, expanso super undas pallio, ad Wissegradum traducit.
Detinet oppositis HYACINTHUM Vandalus undis,
Detinet et socium pectora fida gregem.
Res eguit cymba, tumidum quae frangeret amnem;
Tranando deerat cymba propinqua vado.
Ergo per Istuleos tendit sacra pallia fluctus,
Hacque nova socios transvehit arte patres.
Si thaumaturgum te non probat ardor Eliam,
In celerem cymbam pallia versa probent. (b)
XIX.
In idem.
Quae tulit auratum spoliata Colchide vellus,
Argolicam sileat turba Pelasga ratem;
Quae dedit Oenotrium velis attingere littus
Aenea! Phrygiam non fer in astra ratem;
Quae tua fata truci servavit in aequore, Caesar!
Desine victricem concelebrare ratem.
Hanc mihi, quae comites HYACINTHI transtulit amne,
Unam prae cunctis, concine, fama, ratem.
Concine, fama, ratem miram, quae scilicet ante
Velis visa solo, nunc vaga cymba salo.
XX.
MARMOREAM DIV. VIRGINIS ICONEM
Kijoviae secum asportans, nullum sentit onus.
Extimuit Geticas perculsa Kiovia turmas,
Et trepido cives jussit abire pede.
Quisque fugam celerat, dum Scythica castra propinquant,
Cum quibus elabi mox, HYACINTHE, paras.
Ante tamen Superis sacratas pergis in aedes,
Et gemis: o Divum Curia Sacra, vale!
Virginis incisum prope stabat imagine marmor;
Auditumque loqui est: me-ne valere jubes?
Cur non vado comes? quid inermi linquor in urbe?
Addar ut eversis rudis et ipsa tholis?
Tunc ais: invalidum, Sacra Virgo, cerne lacertum,
Quis non sub tanta mole fatiget Atlas?
Illa: metus, inquit, pavido de pectore pone;
Saxea plumarum vix dabit icon onus.
Arripis, et nullo gravat ingens pondere marmor,
Nam tulit Atlanten bajula Virgo suum.
XXI.
Beatissima Virgo illi apparens, jubet postulare, quod vult.
Quae superant solem radiis lunamque decore,
Dat tibi cernendas Virgo MARIA genas.
Dumque renidenti pascis tua lumina vultu,
Quae tibi sint animo, promere vota jubet:
Si cupis annosis vitam protendere lustris,
Attinges Pylii lustra vel ipsa senis;
Virtutem si vis adipisci mira patrandi,
Haec verbis virtus vis dabiturque tuis;
Denique praegustum caeli si poscis, et illa
Me donante tuam leniet Hybla sitim.
Virginis unde favor tantus, ni Sponsa jugali
Accumulet sponso tot, vice dotis, opes?
XXII.
Admirabile vitae genus ad quadraginta prope
annos post professionem perducit.
Non tribuunt palmam celebris primordia facti;
Ultima susceptum meta coronat iter.
Clara tuae meritis fuerant exordia vitae;
Clarior at multa luce coronis erat.
Quas tibi virtutes florens desponderat aevum,
Has etiam senium te coluisse videt.
Quo cor tyronis divino ferbuit aestu,
Idem nunc animo fervidus ardor inest.
Jamque quater denis numerabas mensibus annos,
Non abijt prima mens pietate tamen.
Quis tibi mellifluam caeli non spondeat oram,
Annorum quaeris quam quadraginta mora?
XXIII.
Pellit e quercu daemonem hominibus insidiantem.
Iter ubi rapido torrente volubilis errat,
Creverat annosis quercus opaca comis.
Hac sibi ramosum delegit in arbore nidum;
Hinc sua fundebat verba dolosa Satan.
Pone Dodoneam regio circumsita quercum
Credidit: arguta voce sonabat enim.
Cognovit Stygios versuti daemonis astus
Divus, et infernam propulit inde feram.
Populeas aliis dent facta celebria vittas;
Hoc facinus Divi querna corona decet.
XXIV.
Eumdem profugum, Istro inambulans, persequitur.
Cesserat arboreis conclavibus incola daemon,
Dum tua, cunctantem cedere, jussa premunt.
Utque sagax vitare queat tua tela, per Istrum
Aufugiens, celeri calce capessit iter.
Instas tu profugo gemini cum laude triumphi,
Attonitae calcas dum pede marmor aquae.
Altera mira tamen non est victoria: quidni,
Orcum qui poterat vincere, vincat aquas?
XXV.
Mortis suae diem Fratribus praenuntiat.
Tempora fatorum caeca Deus abdidit urna;
Hic cortina silet, muta Sybilla tacet.
Tu tamen occultam cognoscens funeris horam:
Hoc mihi Parca die, stamina rumpet, ais.
Quis tam certa tulit mortis tibi nuntia? nunquid
Conscia mens dixit: vita parata, veni!?
XXVI.
Ipsa die Virginis Assumptae moritur.
O florum princeps Lechicis, HYACINTHE, viretis!
Ergone te jugulat frigida mortis hyems?
O rutilis pelagi formosior unio baccis!
Ergone te fati dira venena liquant?
O radiosae poli fax, lucida stella Poloni!
Ergone te pulla funera nube tegunt?
Cum Nazaraea Parens stellato cingitur auro,
Ecce tuum condit funebris umbra caput.
Dum canit illustres, caelos invecta, triumphos,
Ante tuum feretrum naenia maesta sonat.
An, quia flos, astrum, fueras et janthina gemma,
Hinc ad Virgineam te rapit aethera mitram?
XXVII.
Inque illis verbis exspirat: In manus tuas Domine.
Jam tibi supremum properabat morbus agonem;
Officio deerant vox oculique suo.
Aeger anhelanti de pectore spiritus ibat;
Lingua reluctantes vix dabat ore sonos.
Tu tamen haec inter divortia proxima vitae
Cogis ad orandum labra remissa Deum.
Nunc gemit extremo tua vox luctata labore:
Ad coelum tibi sim prodroma, Virgo! comes.
Nunc raucis Patrem Dominicum planctibus orat:
Propitiam soboli da, Pater alme, manum!
Denique post gemitus: commendo me tibi, dixit,
Inque tuas animam, Christe, remitto manus.
Ibat ad aetherei, Sacra Virgo, Principis aulam;
Das per Eam Summo debita dona Deo.
XXVIII.
A JOSEPHO ANDREA ZALUSCIO, Kijoviensium Praesule piissimo, Dioecesi suae, jam olim patrocinio DIVI JOSEPH adscriptos, Tutor Custosque adsciscitur.
Ille ZALUSCIADES, nulli pietate secundus,
Kijovii nuper Pastor, amorque gregis,
Obrutus aerumnis te, Dive, dioecesis esse
Tutorem voluit constituitque suae.
Liliiger JOSEPH te Florem nominis addis,
Quo gemina cura floreat illa magis.
Quis fore florentem non ergo dioecesin usque
Arguat hanc? quod jam Flos vel uterque probat.
(a) Ponet desertum ejus, quasi delicias; et solitudinem ejus, quasi hortum Domini. Isaiae c. 51. v. 3.
(b) Alluditur ad pallium Eliae mirificum, quo aquae Jordanis sunt divisae. IV. Reg. c. 2. v. 8.
COROLLARIUM
Ejusdem argumenti.
Quis florem e nivibus, gelido quis ab axe calores,
Rerumque inversas vidit in orbe vices?
Aspice, Sarmatiae ut gelidis HYACINTHUS ab oris
Vernet, odoratis suave rubens foliis!
Hic latus omne orbis jucundo adflavit odore,
Divino hic rigidos ussit amore animos.
Ne stupeas Natura! Deus velit, Auster ab urso
Scilicet, atque Oriens surget ab Hesperiis.
Cecinit ANGELUS MARIA DURINUS
Patritius Mediolanensis
Legatus Pontificius nuper Varsaviae,
nunc Pater Purpuratus Romae.
Któż ciepło z mroźney osi, Kwiat z śniegów wydany,
Wspaniałe widział na świecie, kto rzeczy przemiany?
Patrz, jak JACENT z Sarmackiey niwy mroźney zbytnie
Wynikł, woniejąc około liściem kwitnie.
On rozpuścił ten miły zapach na świat cały,
On wzniecił w duszach Boskiej miłości zapały.
Nie dziwuj się Naturo! Bóg-li zechce z nocy
Dzień uczyni, Wschód z zachodu, Południe z Północy.
Musis donavit Polonicis,
qui supra Latina fecit.
J. E. M. C. C. K.
Zakończenie
Podstawowym celem mojej pracy było przybliżenie nie omawianego wcześniej i niestety nie obecnego w polskich zbiorach cyfrowych utworu Józefa Epifaniusza Minasowicza poświęconego św. Jackowi Odrowążowi. Dzieło to zostało wydane w 1786 roku, w setną rocznicę objęcia tytułu Patrona Polski i Litwy przez św. Jacka. Poemat jest najbardziej rozbudowanym i najpiękniejszym przykładem polskiej poezji poświęconej św. Jackowi w XVIII wieku.
Cały utwór dostępny w zbiorach ukraińskich jako skany przedstawiłem w formie tekstowej w języku łacińskim. Dodatkowo główną jego część, to jest poemat, przetłumaczyłem na język polski. Podałem podstawowe informacje biograficzne wraz ze źródłami dla postaci związanych z tym dziełem. Zaprezentowałem relacje i więzi łączące autora: Józefa Epifaniusza Minasowicza z biskupem Józefem Andrzejem Załuskim oraz nuncjuszem papieskim, późniejszym kardynałem Angelo Durinim. W końcu podałem do publicznej wiadomości informację o objęciu przez św. Jacka patronatu nad diecezją kijowską za czasów biskupa Załuskiego.
[1] Link do artykułu: https://www.creareaude.pl/setna-rocznica-kanonizacji-sw-jacka-odrowaza/
[2] Cyfrowa wersja: https://irbis-nbuv.gov.ua/dlib/item/0004396
[3] Książka dostępna w polskiej bibliotece (Biblioteka Seminarium Metropolitalnego Archidiecezji Warszawskiej): https://katalog.fides.org.pl/cgi-bin/koha/opac-detail.pl?biblionumber=2018430&query_desc=minasowicz
[4] Józef Epifaniusz Minasowicz: https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Epifani_Minasowicz
https://wiki.ormianie.pl/index.php?title=J%C3%B3zef_Epifaniusz_Minasowicz
Słownik krytyki literackiej XIX wieku:
https://nplp.pl/artykul/minasowicz-jozef-epifani/
Agnieszka Lis – Listwon, „Marcin Poczobut-Odlanicki, Józef Epifani Minasowicz, Franciszek Bohomolec – wydawcy szkoły jezuickiej”, SENOJI LIETUVOS LITERATŪRA, 51 KNYGA, 2021 ISSN 1822-3656
https://www.llti.lt/failai/agnieszka.pdf
ciekawe informacje o rodzie Minasowiczów zawiera książka „Ormiańska Warszawa”, Fundacja Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich, 2012, ISBN 978-83-926645-1-2: https://ormianie.pl/files/Ormianska_Warszawa.pdf
[5] Traktat Grzymułtowski: https://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_Grzymu%C5%82towskiego
[6] Jacek Chachaj, „STAN I ODBUDOWA SIECI KOŚCIELNEJ W ŁACIŃSKIEJ DIECEZJI KIJOWSKIEJ W DRUGIEJ POŁOWIE XVII I W XVIII WIEKU”, 2007, ARCHIWA , BIBLIOTEKI I MUZEA KOŚCIELNE 87 (2007), strona 64.
https://czasopisma.kul.pl/index.php/abmk/article/view/10093/8494
[7] Jan Paweł Woronicz: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Pawe%C5%82_Woronicz
[8] Józef Andrzej Załuski: https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Andrzej_Za%C5%82uski
[9] Biblioteka Załuskich: https://pl.wikipedia.org/wiki/Biblioteka_Za%C5%82uskich
[10] Krzysztof Rafał Prokop, „Biskupi kijowscy obrządku łacińskiego XIV – XVIII wiek. Szkice biograficzne”, 2003, ISBN 83-911918-09-6
[11] Angelo Maria Durini: https://pl.wikipedia.org/wiki/Angelo_Maria_Durini
[12] Używałem: ChatGPT4 w wersji darmowej oraz AI Gemini w wersji darmowej.
[13] Jeszcze raz dla porządku podaję link do ukraińskiej biblioteki.
Cyfrowa wersja: https://irbis-nbuv.gov.ua/dlib/item/0004396