Powrót

Poemat o błogosławionym Władysławie z Gielniowa autorstwa ojca Wincentego Morawskiego

Kontynuując prezentację błogosławionego Władysława z Gielniowa sięgniemy tym razem po łaciński poemat autorstwa ojca Wincentego Morawskiego.

Poemat o błogosławionym Władysławie z Gielniowa autorstwa ojca Wincentego Morawskiego

Prezentowany poemat podzielony na osiem części został opublikowany w książce ojca Wincentego Morawskiego „Lucerna perfectionis christianae, sive vita B. Ladislai Gielnovii …”, wydanej w Warszawie w 1633 roku. [1] Książka zawierająca prezentowany poemat była efektem wieloletnich prac ojca Morawskiego związanych z procesem beatyfikacyjnym Władysława z Gielniowa. W roku 1627 doprowadził on do skutku proces informacyjny, a od 1632 roku prowadził jako prokurator kanonizacji bł. Władysława proces o cudach i jego cnotach. W roku 1633 wydał po łacinie „Lucerna perfectionis christianae, sive vita B. Ladislai Gielnovii …” – efekt swoich prac w postaci życiorysu, cudów i innych dokumentów wymaganych do kanonizacji Władysława z Gielniowa. Książka była rozwinięciem wcześniejszego życiorysu również autorstwa Morawskiego pod tytułem: „Opisanie Zywota Y Cvdow Blogoslawionego Oyca Ładysława z Gelnowa”, z 1612 roku. [2]

Zarówno książka jak i zawarty w niej poemat są związane z tak zwanym pierwszym procesem beatyfikacyjnym w latach 1632 – 1637. Jak wiemy nie doprowadził on do formalnego ogłoszenia przez Stolicę Apostolską błogosławionym Władysława z Gielniowa. Tym niemniej praca jaka została wtedy wykonana stanowiła podwaliny pod drugi proces z lat 1747 – 1749 zakończony w roku 1750 beatyfikacją. Skupmy się zatem na poemacie o błogosławionym Władysławie z Gielniowa, który powstał już jako dzieło wczesnego manieryzmu. Poniżej prezentuję oryginalną wersję łacińską z 1633 roku.

PATRIA BEATI LADISLAI.

I.

Regia quem celebri tumulat Varsavia saxo,
Gielnioviae modico funditur ille sinu.
Scilicet & Christo parvis requiescere cunis
Mens, condi & tumulo, splendidiore fuit.
Causa rei quae sit Scrutator forte requiris?
Haec ex iudicio sit tibi causa meo:
Talibus e curis extorres prodimus orbi
Talibus e tumulis itur ad astra quid est?
Extorrem Patria, patrii genuere Penates
Te Patriae tumulus Ladislae parit?

II.

Me Gielniow genuit, tenuerunt claustra Minorum
Varsaviae posui corporis ossa mei.

III.

NOMEN, ET CRVCIS CHRISTI SEDVLA PROMVLGATIO
Per Anagrammatismum.

LADISLAVS SAL LAVDIS.

Jam fuerat plenis instructa Polonia mensis,
Quae mentem possent pascere cuique suam
Non deerat flamma DEVOTIO, caelite candens
Et PIETAS LACHRYMAS, vda per ora dabat.
Currebant superis FESTA & IEIVNIA Diuis
Crescebant in opes, diuitis ore sinus
Fida Deo sua iusta dabant ALTARIA, TEMPLIS
Et decus, & proprius rite manebat honos
Talia dumque forent, prisco bellaria seclo
Cuncta fuisse putas? pauca fuisse puta.
Tanti praecipuo caruere sapore sapores
Et sapidi fuerant, absque sapore minus.
Qui sapor ille fuit? solus qui defuit, escis
Tam varijs deerat, trita farina salis.
Qui mordendo sapit deerat sapor; & sapor ille
Qui nunquam suavis, ni sit amarus, erat.
PASSIO quae Christi contrivit membra, farina est;
Est sal, cui patiens, vera fodina Deus.
Hanc LADISLAVS perpulpita Sacra fodinam.
Eruit, ac Lechicum perfricat inde solum.
Et quo potus erat, maerenti in corde dolore
Hoc aliis gnauus, viscera sicca rigat.
Ore graui, Christum riguo prosternit in horto
Mox ligat, & demum per vada fune trahit.
Judicio sistit, colaphos, & iurgia plorans
Intonat, hoc lusum proluit imbre Deum.
Nudatum, caefumque gemit, punctumque rubeto
Suppositum grauidae, prosequiturque trabi.
Et simul ad fixum ferro, lugetque fremitque
Mox flet ad extincti funera mesta Dei.
Singula flet, nec flere sat est: quin flendo iubentur
Flere alij: quo suis mollijt ore Pater.
Sicque salutiferi salis ima arcana recondit.
Suffosum nostro quod fuit ante solo
Tunc rubuit rubeo fere tota Polonia Christo
Caepit & in dulci stertere amare cruce.
Tunc didicit Diam planxisse per omnia mortem
Quam non ante satis plangere terra, scijt
Ergo salutiferi satis haec arcana recondeus
Passo es SAL LAVDIS; LADISLAE Deo.

IV.
PERPETVA VIRI PVRITAS

Non unquam Paphiae lambunt tua membra favillae
Vstulat haud artus, flamma noxa tuos
Inde mades etenim lachrymis, hinc sanguine Christi;
In gelida, non se balneat, ignis aqua.

V.
DOCTRINA ET PRAEDICATIO FERTILIS.

Palladis amsanctae, viuatia flumina polus,
Potus & humani docta fluenta vadi.
Quid faciat? Fundit largum. Nam proximus arsit
Tunc paries, prunis dire Luthere tuis.
Ergo suis laturus opem, per templa, planteas,
Et fora, clamat opem: Stinguite! flamma volat!
Stinguite! namque volat! date lymphas, omnia stagnent,
Quo par pro tantis ignibus unda fluat.
Mox Evangelicos latices reclusit: & ecce
Flamma LADISLEIAS fugiit omnis aquas.
Orce tuos ignes, laribus ne spargito nostris;
Vrnam contra te LADISLAUS habet.

VI.
DEI GENITRICIS CVLTVR EXIMIVS.

Faemineos quamuis foret vsque perosus amores
Dum tamen una sibi virgo beata placet.
Et placet; & totos ejus sibi captat amores.
Deperit, ac in eam totus amore ruit
Nulla quies illi, sine tali, dulcis amata.
Quilibet est tali, somnus, amore, vigil.
Non cibus, elumbes placide se fundit, in artus,
Si non a solito fervet amore caro.
Tunc vitamque sibi putat, ac magis esse salutem
Cum magis emoritur, languet amore magis
Unica sic vitamque suam, totamque salutem.
Sustulit, & totus qui fuit; illa fuit.
Non sibi, vixit ei, non in se, vixit in illa:
Vita illi vitam, fert aliena suam.
Nullius vivens conspexerat ora puellae,
Istius plenos pendet ab ore dies.
Nullius laudes rhythmis, cantuque frequentat
Suauibus hanc vnam cantat ubique sonis
Scire Ladislai quae sit cupis ista Diana?
Illa est quae Christum huc intulit, ac genuit
Quae sit adhuc quaeris? virgo est quam nullus amabit
In terris aliam, quisquis amare studet.

VII.
EXTASIS BEATI ET MORS.

In populum Dios e pectore projicit ignes,
Et solito fixum publicat ore Deum.
Iamque flagellati, deflet mysteria dorsi,
Supputat in caesa, vulnera cruda cute.
Tum sentit tostas, aestu flagrare medullas,
Et caepit Phrygias intus habere faces
Ardet, & his flammis supra sua pulpita latus
In molli celsum pendulus aethre stetit.
Verba stetere simul, sensus steteruntque stupentes,
Miratur pondus pensilis aura suum.
Denique demissus lente, iam fere nequiuit.
Ebiberat vires Dardana taeda suas.
Abripit infirmum lectus, flammante Cathedra,
Promptior hinc animam, mors in opima rapit.
Quaeque semel, sed tanta semel (nam saepe minores)
Hospes fax arderat, nuncia mortis erat.
Quis putet in tantis fore tam fera frigora flammis,
Se gelidam in tali mors stupet ipsa foro.
Da caelum nostris incendia talia terris,
Quae ignito pariant, pectore tale gelu
Ardenti Christo pia corda cremare volebat,
Ignibus exusit se prius ille suis.

PATRONVM HVNC PRO SERENISSIMO REGE VLADISLAO INVITAT.

Te LADISLAE tuo Sancto pro Nomine posco,
Quin totus mecum supplicat ordo tibi.
Das aliis promptus reducem, vitam atque salutem
Et quidquid tandem quilibet optat habet.
Et Patronum te, nosterque tuusque Dinastes
Agnoscit, promptam porrige Dive manum.
An frustra Sanctum propria te seruat in Vrbe?
Portabit nomen, quid? sine fruge tuum?
Non sic, quinimo mala quae sunt pellito cuncta,
Haec tua deuastes Ladislae manu.
Huc quaeso de ferto iuuamina caelitus orta,
Huc confer succi, quidquid Olympus habet.
Et VLADISLAI regalia perline membra,
Sentifcat rores ima medulla tuos.
Ille tuo gratus, pendet dacus, omne sepulchro,
Ossibus ille tuis marmora sculpta dabit.
Ille tuos Romae fieri curabit honores,
Clarebit per eum, nomen in orbe tuum.
Tunc tibi quisque suum, SALVE dabit. O noue Salue,
Sancte, tuum Regi, sed precis esto VALE.

Analiza dzieła

Poemat zasługuje na profesjonalne tłumaczenie z łaciny, niestety nie dysponujemy takowym. Nie powinno to stanowić przeszkody dla krótkiego omówienia tego dzieła.

Początek poematu to pokazanie okoliczności narodzin bł. Władysława. Autor zestawia tu skromność rodzinnego Gielniowa ze splendorem stolicy królestwa – Warszawy. Urodzony skromnie, niczym malutki Jezus w stajence betlejemskiej został pochowany w Warszawie. Jest tu piękna aluzja życia do Jezusa, urodzonego w marnej stajence, a odchodzącego w chwale. Krótka druga część poematu podsumowuje czytelnikowi najważniejsze fakty związane z urodzeniem i śmiercią bł. Władysława.
Me Gielniow genuit, tenuerunt claustra Minorum
Varsaviae posui corporis ossa mei”.
„Gielniów mnie zrodził, mury Braci Mniejszych (franciszkanów) mnie przyjęły,
W Warszawie złożyłem kości mego ciała”
.
Kolejna dłuższa trzecia część poematu opiera się na anagramie imienia błogosławionego: Ladislaus – sal laudis (czyli: sól chwały). Sól pojawia się często w barokowych kazaniach, jednak autor sięga tu po nowe ciekawe porównanie. Polska według słów poety była w czasach bł. Władysława krajem pobożnym, bogatym, z pięknymi świątyniami. Czy ten sielankowy obraz był jednak prawdziwy pyta retorycznie poeta? Odpowiada, że brakowało jednak prawdziwego smaku, który potrafi dać jedynie dobra przyprawa („Tanti praecipuo caruere sapore sapores…”). Tą przyprawą była sól. Sól jednak nie jest sama w sobie słodka i smaczna. Męka Chrystusa jest jak owa sól, a bez Męki Chrystusa religijność jest mdła niczym wspomniane niedoprawione potrawy. Poeta zamyka klamrą te rozważania nazywając bł. Władysława „górnikiem wydobywającym sól”, który nie tylko ową sól wydobył, ale rozsypał po całym kraju Lechitów. Jest to piękna metafora działalności kaznodziejskiej, czym bowiem jak nie głoszeniem prawd wiary i Męki Chrystusa jest „rozsypywanie soli w całym kraju”. Kolejne wersy poematu rozwijają ten wątek. Dzięki bł. Władysławowi nauczyliśmy się pełniej przeżywać Misterium Pańskie. Polska sczerwieniała krwią Chrystusa „rubuit rubeo Polonia Christo”, oraz poznała czym jest słodka gorycz krzyża „dulci amare cruce”. W konkluzji autor stwierdza, że bł. Władysław zasłużył na miano „soli chwały Boga”.
Kolejne fragmenty poematu dotyczą postaci bł. Władysława. W części czwartej autor używając antycznych porównań stwierdza, że Władysław był wolny od pożądliwości „Non unquam Paphiae lambunt tua membra favillae”. Paphia to grecka bogini Afrodyta lub rzymska Wenus, symbol namiętności cielesnej. Tym co uchroniło go przed „ogniem pożądania” była woda złożona z łez i krwi Chrystusa „Inde mades etenim lachrymis, hinc sanguine Christi;
In gelida, non se balneat, ignis aqua”
. To przykład klasycznej barokowej stylistyki opierającej się na odwołaniu do antyku oraz zestawieniu przeciwieństw – „ogień [pożądania] nie kąpie się w zimnej wodzie”.
Kolejna część poświęcona jest nauce jaką głosił bł. Władysław. Poeta buduje opowieść na kolejnym kontraście. Władysław sięgając po ewangeliczne źródło wiary obficie rozlewa je, gasząc tym samym herezje Lutra. Używa przy tym dwóch odniesień do antyku: „Palladis … flumina” jako rzeki mądrości oraz „Orus” – bóg podziemi jako synonim piekła. W kontekście historycznym należy podkreślić, że walka z protestantyzmem i nauką Lutra nie mogła mieć miejsca za życia błogosławionego Władysława. Fragment ten dotyczy zatem sytuacji po śmierci, gdzie poeta widzi, że spuścizna bł. Władysława była orężem w walce przeciw protestantom.
Szósta część poematu poświęcona jest Matce Bożej. Tu również mamy do czynienia z ciekawym zabiegiem stylistycznym. Można by sądzić, że treść tej części stanowi opis miłości do jednej kobiety i może być przykładem poezji miłosnej. Nie jest to jednak miłość cielesna do zwykłej kobiety „Faemineos quamuis foret usque perosus amores”, ale do jedynej i wyjątkowej – do Maryi Dziewicy. Miłość ta wydaje się bezgraniczna, wręcz powoduje „umieranie z miłości”. Poeta pyta pod koniec kim jest ta Diana, która całkowicie zawładnęła sercem Władysława i daje natychmiast odpowiedź: „Illa est quae Christum huc intulit, ac genuit”„To ta, która przyniosła tu Chrystusa i Go zrodziła”. Błogosławiony Władysław to ten, który odrzucił miłość ziemską i całą swoją emocjonalność skierował ku Bogurodzicy. Przedostatnia część poematu dotyczy ekstazy świętego oraz jego śmierci. Jest to bardzo dramatyczny fragment, w którym słowa głoszone przez bł. Władysława są niczym ogień i żar. Sposób głoszenia słowa Bożego prowadzi Władysława do ekstazy i wewnętrznego spalenia, a w konsekwencji do śmierci z wyczerpania. Pięknie ujmują to końcowe strofy: „Ardenti Christo pia corda cremare volebat,
Ignibus exusit se prius ille suis”
„Chciał rozpalać pobożne serca dla płonącego Chrystusa, lecz sam najpierw spłonął własnymi płomieniami”.
Ostatnia część poematu jest niejako dodana do siedmiu omawianych części poematu. Stanowi ona wezwanie w formie modlitwy do króla Władysława IV Wazy aby ten przyjął za patrona swojego imiennika – błogosławionego Władysława z Gielniowa. Modlitwa ta zawiera elementy polityczne związane już bezpośrednio z czasami króla Władysława IV, za którego panowania podjęto próbę beatyfikacji w Rzymie. Autor prosi króla o wsparcie dla beatyfikacji i wsparcia jego kultu. Błogosławiony Władysław jest patronem króla i państwa polskiego, który otacza opieką monarchę i cały lud.

Poemat jak pięknym przykładem polskiej poezji czasów manieryzmu. Powstał na początku panowania króla Władysława IV Wazy w okresie rozkwitu kontrreformacji w Polsce. Jest to również czas kiedy Warszawa stała się nową stolicą Rzeczypospolitej. Należy o tym pamiętać, bowiem utwór ten nosi w sobie elementy kultu błogosławionego tak charakterystyczne dla okresu kontrreformacji. Elementami ściśle kontrreformacyjnymi są również: pasyjność i kult Matki Bożej. Poemat jednoznacznie wspiera katolicyzm w kontrze do protestantyzmu, promuje nową stolicę Warszawę oraz legitymizuje nowego króla przez świętego patrona o tym samym imieniu. W warstwie literackiej to jak wspomniałem piękny i charakterystyczny dla wczesnego baroku tekst. Autor wykorzystuje zabawę słowami (anagram), używa metafor i przeciwieństw oraz odwołuje się do pojęć z kultury antycznej mających zarówno upiększyć formę jak i świadczyć o erudycji autora. Poemat jest pełen symboli i może stanowić ciekawy i cenny przykład polskiej poezji barokowej. Łączy w sobie zarówno elementy panegiryku hagiograficznego, mistykę pasyjną, kult maryjny i ideologię kontrreformacyjną z programem politycznym wspierającym monarchię i promocję lokalnego świętego.

Zachęcam do dokonania polskiego tłumaczenia tego utworu.

Nota biograficzna o autorze – Wincentym Morawskim [3]

Morawski Wincenty h. Korab (ok. 1580 – 1645), bernardyn, hagiograf. Pochodził z drobnoszlacheckiej rodziny, osiadłej w Morawkach w woj. kaliskim. Urodził się ok. 1580 r. z ojca Walentego i matki Wiktorii Łempickiej. Gdzie się uczył i kiedy wstąpił do zakonu bernardynów, nie wiadomo. Po kursie teologicznym na studium zakonnym studiował prawdopodobnie w Rzymie i w Salamance w ślad za swymi bernardyńskimi rówieśnikami, a w przyszłości antagonistami Krzysztofem Scipio-Campo i Piotrem z Poznania. Dokonał bowiem w latach 1621 – 1623 przekładu dzieł Antoniego Dazzy z języka hiszpańskiego i włoskiego. W 1612 r. był lektorem na studium zakonnym w Warszawie, nie wiemy jednak, jak długo i co wykładał. W każdym razie dosłużył się tytułu lektora generalnego. W latach 1617 – 1620 był gwardianem klasztoru w Sokalu, gdzie kierował ostatnią fazą budowy ogromnego konwentu i w 1619 r. doprowadził do konsekracji klasztornego kościoła. Szerzył tam kult łaskami słynącego obrazu Matki Bożej, zbierając historyczne dowody jego dawności. W 1623 r. wszedł do zarządu bernardyńskiej prowincji, a w 1626 r. organizował w Łukowie nową fundację, gdzie m.in. zatroszczył się o założenie klasztornej biblioteki. W latach 1628 – 1630 był kustoszem klasztoru w Warszawie, gdzie zajął się rozbudową kościoła klasztornego. W latach 1630 – 1632 pełnił obowiązki kaznodziei w Leżajsku i w latach 1632 – 1633 był gwardianem w Przeworsku.

Równolegle do prac w administracji zakonnej pełnił Morawski od 1626 r. obowiązki prokuratora beatyfikacji Władysława z Gielniowa. Rezultatem jego działalności na tym polu było zebranie źródłowej dokumentacji o życiu i kulcie pośmiertnym Władysława, ogłoszone drukiem o nim prace hagiograficzne (szczególnie wartościowa „Lucerna perfectionis…”), oraz doprowadzenie do skutku w 1627 r. procesu informacyjnego, a w 1632 r. procesu apostolskiego. Szerzył też Morawski kult Władysława w kazaniach, głoszonych w Warszawie i w Gielniowie oraz zbierał ofiary na koszty procesu.

Po złożeniu w 1637 r. urzędu prokuratora wszedł Morawski do zarządu małopolskiej prowincji zakonnej, a po śmierci prowincjała Bernardyna Krupki został jej wikariuszem w latach 1638 – 1640. Na stanowisku tym spotkał się z opozycją wpływowego bardzo w prowincji zakonnej, choć mocno też zwalczanego przez część zakonników, eksprowincjała Krzysztofa Scipio-Campo. Powodem nieporozumień był negatywny stosunek Morawskiego do przysyłanych przez generała zakonu wizytatorów Włochów, popieranych przez Campę i drugiego eksprowincjała słynnego z nauki Piotra z Poznania. Spór nie przybrał jednak ostrzejszych form, nawet gdy Campo został w 1640 r. ponownie prowincjałem, ponieważ Morawski od dawna pozostawał w łaskach u króla Władysława IV, zapewne na skutek propagowania w kazaniach projektowanego przez króla orderu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Na życzenie króla pozwolono Morawskiemu pozostać w ulubionym jego konwencie w Pradze k. Warszawy i nawet w 1642 r. ustanowiono go tam gwardianem. Morawski otrzymał wówczas od Władysława IV znaczną kwotę pieniężną na budowę kaplicy loretańskiej przy praskim kościele bernardynów. Trzeba zaznaczyć, że to Morawski ze względu na wielki szacunek dla Władysława IV nie nazwał w swej pracy o Władysławie z Gielniowa Gielniowczyka Władysławem, lecz Ładysławem, czym wprowadził zamieszanie w późniejszej hagiografii błogosławionego. Wincenty Morawski zmarł 10 marca 1645 r. w klasztorze praskim.


[1] Wincenty Morawski, „Lucerna perfectionis christianae, sive vita B. Ladislai Gielnovii… in Orduin Fratrum minorum de observantia Authore Rever. P.F.V.incentio Morawski”, 1633 r., https://www.google.pl/books/edition/Lucerna_perfectionis_christianae_sive_vi/QOSsM7LSJL4C?hl=pl&gbpv=0

[2] Wincenty Morawski, „Opisanie Zywota Y Cvdow Blogoslawionego Oyca Ładysława z Gelnowa”, 1612 r., https://dbc.wroc.pl/dlibra/publication/169033/edition/130444

[3] Na podstawie: Słownik polskich teologów katolickich. T. 3, pod redakcją Ks. Hieronima Eug. Wyczawskiego, 1981 – 1983 (T. 1-4), Tom 3, strony: 169 – 171.