Powrót

Elogia o bł. Czesławie i św. Jacku autorstwa Jakuba Pawła Radlińskiego

W opracowaniu powrócę do książki Jakuba Pawła Radlińskiego „Laureae triumphales sanctorum martyrum, confessorum […] patronorum et patronarum Regni Poloniae” z 1757 roku. [1] Tym razem zaprezentuję dwa łacińskie elogia poświęcone bł. Czesławowi i św. Jackowi, przedstawię ich polskie tłumaczenia oraz omówię je.

Cel pracy

Podstawowym celem pracy jest przedstawienie czytelnikowi polskich tłumaczeń fragmentów łacińskiego zbioru elogiów poświęconych patronom Polski. Spośród wielu elogiów w tym opracowaniu wybrałem dwa, poświęcone błogosławionemu Czesławowi i świętemu Jackowi.

Konsekwencją dokonania tłumaczenia na język polski była również analiza formalna każdego z utworów, a w dalszej części moja próba syntezy i ich porównania. Analiza poezji Radlińskiego nie wnosi niczego nowego w zakres badań nad biografią obu postaci. Daje natomiast unikalną możliwość uchwycenia, w jaki sposób te dwie święte i niezwykle ważne dla historii polskiego kościoła i średniowiecznego rozwoju Polski postacie były widziane w połowie XVIII wieku. Jest rzeczą oczywistą, że ocena i sposób postrzegania postaci historycznych, w tym świętych, na przestrzeni wieków ulega zmianie i ewoluuje. Zainteresowanie postaciami z naszej historii zmienia się na przestrzeni wieków. Pewni święci zaczynają być zapominani, aby po latach lub wiekach przeżywać ponowny renesans zainteresowania. Poniższe opracowanie wypełnia pewną lukę, bowiem mam nieodparte wrażenie, że końcówka istnienia I Rzeczypospolitej nie była okresem wzrostu zainteresowania naszymi świętymi. Tym bardziej warto wypełnić tę „białą plamę” przypominając twórczość Jakuba Pawła Redlińskiego poświęconą naszym polskim ojcom założycielom Zakonu Kaznodziejskiego.

O autorze i jego książce oraz o formie literackiej – elogium

Postać autora oraz wspomnianą książkę: „Laureae triumphales sanctorum martyrum, confessorum […] patronorum et patronarum Regni Poloniae” omawiałem już w oddzielnym artykule poświęconym bł. Władysławowi z Gielniowa. [2] Zachęcam do lektury tego opracowania gdzie znajdują się szczegółowe informacje o autorze i specyficznej formie literackiej w jakiej jest napisana ta pozycja. Powielając te informacje mogę zacytować fragment z tego artykułu:

Książka Jakuba Pawła Radlińskiego „Laureae triumphales sanctorum martyrum, confessorum […] patronorum et patronarum Regni Poloniae” z 1757 roku w warstwie treści i funkcji jest takim „oficjum własnym”. Różni się jednak od wspomnianych „Officia Propria Patronorum Regni Poloniae …” tym, że ma formę poezji. Każdemu z patronów autor poświęca Elogię, a niekiedy dodatkowe Hymny. W dużym uproszczeniu jest to zatem osobista próba prezentacji sylwetek świętych i błogosławionych polskich ułożona zgodnie z kalendarzem liturgicznym, ale napisana poezją w formie wspomnianych elogii (elogium).

Biogram Jakuba Pawła Radlińskiego znajduje się w podanym przypisie. [3] Na stronie są również zamieszczone dwa obrazy olejne prezentujące prepozyta Radlińskiego.

Poniżej przedstawiam i omawiam dwa elogia poświęcone bł. Czesławowi i św. Jackowi.

Błogosławiony Czesław Odrowąż, Cud wrocławski, źródło: https://zbiory.mnk.pl/pl/wyniki-wyszukiwania/katalog/216776

Elogium o bł. Czesławie

Łaciński oryginał

 

Die 20ma Julii.

De B. Ceslao Confessore, Ordinis Praedicatorum.

I.
Ceslaus Romam mittitur ad tractanda studia.

Odrovążorum clarissima gloria gentis,
Indole conspicuus, de pietate gravis:
Egressus postquam primae cunabula vitae,
Romanas arces expetis, atque sinus.
Ut de Romana capiat praecepta Minerva
Doctrinae sacrae, Juris & inde ferat,
Quem mundo genuit puerum Lucina Polona,
Romanis Musis associandus erat:
Certaturus erat pro Roma, Sedeque PETRI,
Illum debebat Roma docere prius.
Ut capiti mundi, Fidei, nil voce repugnet,
Ut caput id noscat, visitet, atque colat.

II.
Ceslaus ab ipso S. Dominico Ordinis Praedicatorum Fundatore ad Novitiatum admittitur.

Ordinis ad Templum Fundator quem probat ipse,
Hic Templi dignus debuit esse lapis.

III.
Quem Reges Regnis inscribunt, atque Coronis,
Nobilitas hujus dignior esse patet.
Quemque suo gremio magnus Patriarcha notavit,
Majoris meriti censuit esse Virum.

IV.
Supra B. Ceslaum orantem pro amotione Tartarorum, Vratislaviam obsidentium, apparuit ignea columna, qua visa Tartari aufugerunt.

Vratislavensem dum Tartarus obsidet urbem,
Hic Divus Caelis supplicat, atque petit:
Ut turbas illas numen dispellat ab urbe,
Et gratae pacis sacra trophea ferat.
Tunc super orantem visa est ignita columna,
Illa conspecta, Tartarus omnis abest.
Ignea tota Patris fervens oratio luxit,
Ignea virtutum tota columna probat.
Hic quando Divus cives, urbemque docebat,
Ignitum eloquium quodlibet ejus erat.
Ignitas voces, sermones, atque loquelas
Ignito signo praemiat ipse Polus.
Vratislavenses tepuerunt frigore cives,
Accendunt illos ignea signa palam.
Nox peccatorum multos obsedit in urbe,
Ignea produxit sparsa columna diem:
Ut noscant proprios errores, vulnera, lapsus,
Atque diem caeli sponte videre velint.

Polskie tłumaczenie

Dzień 20 lipca.

O Błogosławionym Czesławie Wyznawcy, z Zakonu Kaznodziejskiego.

I.
Bł. Czesław zostaje wysłany do Rzymu na studia

Najjaśniejsza chwało rodu Odrowążów,
Wybitny z wrodzonych zdolności, poważny w pobożności:
Gdy opuściłeś kolebkę pierwszego życia,
Podążasz ku rzymskim cytadelom i ich objęciom.
Aby od rzymskiej Minerwy czerpać nauki,
Świętej doktryny i Prawa, i stamtąd je przynieść,
Ciebie, chłopca, którego wydała światu polska Lucina,
Miano złączyć z rzymskimi Muzami.
Miałeś walczyć za Rzym i Stolicę PIOTRA,
Lecz wpierw Rzym musiał cię tego nauczyć,
Abyś żadnym słowem nie sprzeciwił się Głowie świata i Wiary,
Abyś tę Głowę poznał, nawiedził i czcił.

II.
Czesław zostaje przyjęty do nowicjatu przez samego św. Dominika, założyciela Zakonu Kaznodziejskiego.

Tego sam Założyciel uznaje za godnego Świątyni Zakonu,
Ten miał być godnym kamieniem tej Świątyni.

III.
Tego królowie wpisują w poczet królestw i koron,
Szlachetność jego czyni go godniejszym.
Tego wielki Patriarcha przyjął na swoje łono,
I uznał za męża większej zasługi.

IV.
Nad błogosławionym Czesławem modlącym się o oddalenie Tatarów oblegających Wrocław ukazała się ognista kolumna, na widok której Tatarzy uciekli.

Gdy Tatar oblega wrocławskie miasto,
Ten Święty błaga Niebiosa i prosi:
By Bóstwo odpędziło owe zastępy od miasta,
I przyniosło święte trofea upragnionego pokoju.
Wtedy nad modlącym ukazała się ognista kolumna,
Ujrzawszy ją, cały Tatar uciekł.
Ognista, żarliwa modlitwa Ojca zajaśniała,
A cała ognista kolumna poświadcza cnoty.
Gdy Święty nauczał tu obywateli i miasto,
Każda jego mowa była ognista.
Ogniste słowa, mowy i przemówienia,
Samo Niebo nagradza ognistym znakiem.
Wrocławscy obywatele ostygli w chłodzie,
Jawnie rozpalają ich ogniste znaki.
Noc grzechów ogarnęła wielu w mieście,
Ognista kolumna, roztaczając blask, przyniosła dzień,
Aby poznali własne błędy, rany i upadki,
I zechcieli z własnej woli ujrzeć światłość nieba.

Analiza utworu – Elogium o bł. Czesławie

Prezentowany utwór należy do gatunku elogium panegirycznego, w którym Jakub Paweł Radliński nie tyle opowiada życiorys, ile buduje określony obraz świętości Czesława. Kompozycja utworu jest zwarta i składa się z czterech numerowanych części, a ich rozmiar jest bardzo nierówny. Łącznie mamy 17 dystychów elegijnych, [4] najdłuższy rozdział składa się z ośmiu, a najkrótszy drugi, z jednego dystychu. Każda z części (oprócz III części) poprzedzona jest tytułem pełniącym funkcję streszczenia fabularnego, po którym następuje poetyckie rozwinięcie. Pierwsza część skupia się na przedstawieniu bohatera, jego pochodzeniu oraz wykształceniu i formacji duchowej. Radliński podkreśla pochodzenie Czesława ze sławnego rodu Odrowążów oraz fakt, że jest on „chwałą rodu”. Autor pokazuje jego cechy charakteru będące połączeniem talentu i pobożności. Kolejne wersy wskazują na odbyte w Rzymie studia. Ich celem było ukształtowaniu młodego Czesława zarówno w kulturze, wiedzy jak i w wierze. Czesław przybywa do Rzymu jako przyszły obrońca Rzymu, ale zanim zacznie „walczyć za Rzym i Stolicę Piotra”, sam musi zostać przez Rzym nauczony. Celem rzymskiego studium jest zatem przygotowanie do służby kościołowi. Warto również zwrócić uwagę na poetycką metaforę zastosowaną przez autora: „polska Lucina” (Lucina Polona) to personifikacja Polski, która dała życie i wydała na świat błogosławionego Czesława. Sama Lucina jest przydomkiem Junony rzymskiej bogini światła i narodzin. Część pierwsza zawiera również inną metaforę. Rzym zostaje przedstawiony jako „głowa świata” i „głowa Wiary”, czyli centrum zarówno porządku światowego, jak i wspólnoty wiary.

Druga część elogium jest bardzo krótka i sprowadza się do pojedynczego, ale bardzo ważnego dystychu. Św. Dominik jest tu założycielem Zakonu Kaznodziejskiego, a Czesław jest kamieniem, który będzie częścią jego dzieła. Błogosławiony Czesław zostaje ujęty metaforycznie jako „żywy kamień” przeznaczony do budowy duchowej świątyni zakonu dominikanów. Kamień to również symbol stałości, pewności i trwałości.

Trzecia część, również krótka, dotyczy symbolicznej drogi jaką kroczy bł. Czesław. Poeta zderza ziemską szlachetność podkreśloną przez pochodzenie z rodu Odrowążów, z wyższą godnością duchową, jaką nadał mu „Patriarcha”, czyli św. Dominik, przyjmując go do swego zakonu.

Tak ukształtowany i jednocześnie przedstawiony czytelnikowi bohater jest gotowy działania. Jego życie opisane w poprzednich częściach stanowi przygotowanie do czynów z IV części elogium. Jest w niej opisany słynny cud związany z obroną Wrocławia przed Tatarami w 1241 roku. Najważniejszym środkiem kompozycyjnym IV części jest ogień. Mamy więc w utworze: ognistą kolumnę, żarliwą modlitwę, ognistą mowę, ogniste słowa, ognisty znak, rozpalanie ludzi. Wszystkie te powtórzenia zmieniają jednak swoje znaczenie w trakcie czytania tej części. Nad miastem pojawia się ognista kolumna, na widok której uciekają przerażeni Tatarzy. Nie jest to jednak przypadkowe zjawisko, ale efekt żarliwej modlitwy Czesława. Ognista kolumna poświadcza poprzedzającą oblężenie działalność Czesława. Jego nauczanie i mowy były również pełne pasji i ogniste. Ognista kolumna staje się zatem znakiem i potwierdzeniem jego cnót oraz skuteczności jego modlitwy, a nie tylko symbolem zwycięstwa nad Tatarami. Poeta wskazuje, że modlitwa i kaznodziejstwo są dwiema postaciami tego samego duchowego ognia, a cud jest jedynie potwierdzeniem tego, że „Samo Niebo nagradza ognistym znakiem”. W końcówce ostatniej czwartej części Radliński operuje kontrastem. Mieszkańcy są „ostygli”, a następnie zostają „rozpaleni”, noc zamienia się dzień. Jest to metafora przejścia mieszkańców z duchowego oziębienia do duchowego zapalenia. W sensie narracyjnym wydarzenie zaczyna się od oblężenia Wrocławia i ucieczki Tatarów, ale poeta kończy elogium nie na zwycięstwie nad Tatarami, lecz na nawróceniu mieszkańców Wrocławia. Podsumowując obraz naszego bohatera w elogium, możemy stwierdzić, że Czesław jest najpierw człowiekiem, którego trzeba ukształtować, następnie człowiekiem wybranym, wreszcie człowiekiem działającym, którego słowo i modlitwa stają się skuteczne. Swoją postawą nie tylko ratuje Wrocław, ale również dusze jego mieszkańców. Radliński bardzo konsekwentnie buduje obraz błogosławionego. Czesław zostaje najpierw oświecony wiedzą, następnie włączony do budowli Zakonu Kaznodziejskiego, następnie wywyższony i ostatecznie sam staje się źródłem światła i ognia wiary i nadziei dla innych.

Św. Jacek Odrowąż, Cud kijowski, źródło: https://zbiory.mnk.pl/pl/wyniki-wyszukiwania/katalog/197861

Elogium o św. Jacku

Łaciński oryginał

Dominica proxima post Festum Assumptionis B. V. M.
S. Hyacinthi Ordinis Praedicatorum.

I.
Hyacinthus propter eximias virtutes, Canonicus Cracoviensis creatus ab Ivone Episcopo Cracoviensi.

Dum Regni populis Hyacinthi fama micaret,
Virtutesque suae solis ad instar erant:
Has spectans Cracius Praesul, celeberrimus Ivo,
Illis decrevit praemia justa dare:
In Vavellano sacro, grandique Senatu,
Tam magnum meritis connumerando virum:
In tam praeclara numeratus fronte Cathedrae,
Omnia perfecit munera, digna loco:
Exemplar factus trabeatis Patribus, atque
Urbis dulce decus, clara lucerna gregis.

II.
Idem Ivo Episcopus discedens Romam, accepit S. Hyacinthum; ibidemque eundem recommendavit ad Novitiatum S. Dominico Ordinis Praedicatorum Fundatori.

Quem mantilleto Praesul vestiverat Ivo,
Hunc alias vestes sumere, ferre jubet:
Et Fundatori commendat, destinat illi,
Qui face cum catulo, significatus erat.
Suscepitque virum Sanctus Patriarcha benigne,
Cujus virtutem noverat, atque statum.
Et plus in sacro Patriarchae fecit amictu,
Quam mantilleto, quando coruscus erat.

III.
Honorius Papa, quam primum cognovit S. Hyacinthum Ordinem S. Dominici suscepisse, tum primum dixit: futuram per illum fidei illustrationem in regionibus Septentrionalibus.

Vix Hyacinthus erat Claustri descriptus in albo,
Jam Pastor summus vaticinatur, ait:
Quod per eum multae gentes, Septentrio totus
Illustrandus sit lege, sacraque fide:
De quo Pontificis tam clara oracula clamant,
Magnus et excellens, ille futurus erat.
Quidquid praedixit Sedis suprema Potestas,
Eventus totum comprobat, atque docet:
Illustravit enim Septem-subjecta-trioni
Omnia Regna, sinus, barbara corda, loca.

IV.
Hyacinthus post emissa vota Religionis, a S. Dominico missus est ad praedicandum Evangelium in Poloniam.

Emisit postquam Tyro solemnia vota,
Ad magnum munus, praeficiturque jugum:
Mittitur ad Lechicum Regnum, gentesque potentes,
Ut semen fidei praedicet, atque tonet.
Sed qui Tyro fuit modicum per tempus et annum,
Hic Evangelij quomodo verba feret?
Uno discebat Tyro praedictus in anno,
Sed tamen evasit de pietate senex:
Per parvum spatium complevit tempora multa,
Et consummatus temporis axe brevi:
Perfectus factus studio, pietate, Magistri,
Qui nunc Discipulus, jam modo Doctor adest:
Hoc est prodigium supremi Numinis altum,
Ex ore infantum reddere verba senum!

V.
Properans in Poloniam non otiabatur in via, sed ferventissime praedicabat Verbum Dei.

Ad Regnum Lechicum properans Hyacinthus et urbes,
Non fuerat patiens otia blanda viae.
Sed quocunque loco Divini dogmata Verbi
Spargebat populis, atque docebat eos:
Quando vias omnes proprio sudore replevit,
Clamabunt ejus facta stupenda viae:
Plateaeque dabunt claram per saecula vocem,
Quaelibet illius semita, testis erit:
Quantum sudavit pro Christo lege tenenda,
Excubias quantas, sustinuitque vices.

VI.
Hyacinthus Cives Frizacenses tantum sua praedicatione inflammavit, ut eum nollent a se dimittere, nisi apud eos Monasterium fundaret ex eleemosynis illorum.

Sic inflammavit Frizaci pectora cuncta
Ignitis verbis, colloquiisque suis:
Ut cives illum nollent dimittere ab urbe,
Ni claustrum Fratrum fundet, ibique locet.
Ergo fundavit sedem pietate refertam,
In qua deposuit germina lecta sui:
Ut Frizacensem doceant, tueantur et urbem,
Ac Evangelij dogmata sacra sonent:
Haec est prima viae, felix fundatio Divi,
Ejus virtutum prima corona patens.

VII.
Clerici et Sacerdotes eadem praedicatione S. Hyacinthi inflammati, ultro se ingerebant, et petebant susceptionem sui ad Monasterium Frizacense.

Non tantum populus, cives, cunctique fideles
Accensi calidis vocibus ejus erant:
Nobilitas, Clerus, doctrinae signa secutus,
Atque Sacerdotum pulchra corona frequens,
Poscebant sacra porta se condere claustri,
Quod virtus tanti condidit ampla Viri.
Admittebantur selecti nomina Cleri,
Ac augebatur vera, beata fides.
Crescebat radians Hyacintho gloria, merces,
Ex sacro Clero, palmitibusque novis.

VIII.
Fundato Monasterio Frizacensi, S. Hyacinthus pergit in Poloniam: cui advenienti Ivo Episcopus Cracoviensis cum toto Clero obviam processit.

Postquam Frizaci pietatis struxerat Aedem,
Ad Lechici Regni libera signa redit:
Qui quando Craciae veniebat proximus urbi,
Tunc Cracius Princeps obvius ivit ei,
Cum vasta Cleri totius fronte, corona,
Cum multis populis, Ordinibusque sacris.
Tanta fuit pietas Hyacinthi! famaque tanta!
Cui submittebant nomina magna caput:
Et cui Pontifices reddebant culmen honoris,
Et Cleri sacri tota, beata cohors.

IX.
Postquam S. Hyacinthus venit Cracoviam, collata est Eidem Ecclesia Sanctissimae Trinitatis.

Ad Craciam Divus postquam pervenerat urbem,
Divinae Triadis templa feruntur ei:
Ut Triadis cultum, laudem promovit honorem,
In Triadis templo jure locatus erat:
Et major Triadis succrevit gloria, cultus,
Ejus dum templum rexerit ipse Pater.

X.
Hyacinthus Cracoviae subsistens, totum se convertit ad labores Apostolicos, et praedicationem S. Evangelij.

Metropolis postquam Divus fundatus in urbe,
Munus Apostolicum fortiter implet, onus;
Ac Evangelium promulgat, praedicat, instat,
Ut convertatur durior omnis homo:
Ad Vavellana conscendit Rostra Cathedrae,
Et trabeatorum commovet ora Patrum:
Urbis et in medium graditur cum fulgure verbi,
In peccatores detonat arma sua:
Fortis Adalberti sacram progressus in aedem,
Martyris istius suscitat acta, stylum:
Illius exemplo, methodo, praxi, docendi,
Alter Adalbertus pectora dura movet.
Post tot flammigeras voces, tonitrumque docendi,
Emollita nimis plurima turba gregis.
Innumeri ad portas Hyacinthi, claustraque pergunt,
Ejus et in claustris vivere, stare petunt.
Despiciunt priscos mores, et crimina spurca,
Promittunt vitam mox reparare suam.
Sic ergo factum: quod claustrum primitus arctum,
Impletum magnis, conspicuisque viris.
Ex claustro Cracio creverunt plurima claustra,
Per totum Regnum multiplicata nimis.
O! fortis, felix Hyacinthi lingua, loquela!
Quae tam constanter pectora dura trahit.
Hac lingua Patriae complevit signis sagitta,
Vel sua sublimis lingua, sagitta fuit!
Sicut enim praeceps arcu dimissa sagitta,
Momento metam, consequiturque scopum:
Sic voces Divi, pariter fortissima lingua,
Attingens varios, Sarmaticosque sinus:
Momento plane metam pervenit ad ipsam,
Et tantos populos traxit ad omne bonum.

XI.
Hyacinthus B. Ceslaum Fratrem suum mittit Pragam ad praedicandum Evangelium.

Amplius ut fidei crescat per saecula lumen,
Germanum fratrem dirigit, atque jubet:
Ut Pragam, Sedem Regni, gentisque Bohemae,
Pergat, ibique sacram spargat ubique fidem.
Quidquid Pragensi frater plantavit in urbe,
Hoc tantus debet participare Pater.

XII.
Hyacinthus in Russiam, praesertim in Civitatem Kijoviensem pergit, ad praedicandum Evangelium.

Postquam docta fuit praeceptis Terra Polona,
Russia consimili lege docenda fuit.
Pergit ad hanc crassam velox Hyacinthus et oram,
Docturus veram barbara corda fidem:
Sed Kijovensem praesertim currit ad urbem,
Schismatico populo pharmaca sana ferens:
Atque moratus ibi totos per quattuor annos,
Per quos univit dissita membra PETRO.
Tempore praedicto, dum multus Tartarus urbis
Invasurus erat moenia, templa ferox:
Defertur Divo mysteria sacra litanti,
Quod gens ad portas barbara tota volet:
Tunc Divus noster mysteria sacra relinquens,
Et Sacramentum Corporis ante ferens,
De templo egreditur, contectus vestibus illis,
Quas omnis celebrans Missa referre solet:
In medio templi dum jam consisteret: ecce
De statua Divae vox veneranda sonat!
Cur Hyacinthe meam statuam? cur deseris aram?
Hic me despiciet Tartara foeda cohors.
Respondet Divus: Te quomodo Virgo MARIA
Portabo? statuae dum grave constat onus.
Replicuit Virgo: statuam si sumere cures,
Nullum pondus erit, quod superare neges.
Tunc ergo Divus, tanquam fortissimus Atlas,
Accepit statuae signa stupenda suae:
Et nullum pondus portando sensit, onusque,
Nam Virgo statuam fecerat esse levem.
Sicque manu propria statuam portavit in una,
Altera portabat maxima signa manus:
Nempe Sacramentum Divini Corporis illud,
Quod jam ex altari sumpserat ante prius.
Haec duo deportans, transivit barbara castra,
Nullo de castris impediente viam.
Cernite terrigenae Sancti miracula Patris,
Unus homo fragilis portat, habetque DEUM!
Bajulat unus homo statuam, signumque MARIAE,
Innumeris praedam diripuitque lupis.
Quod gravitate sua fuit insuperabile signum,
Hoc modo conveniens cernitur esse leve:
Sunt excaecati Divini Numinis hostes,
Sancti ut non possent facta videre Patris.
Spectantes oculis, Hyacinthum nemo videbat,
Nam nemo vero lumine dignus erat.

Polskie tłumaczenie

Niedziela po święcie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Świętego Jacka z Zakonu Kaznodziejskiego.

I.
Święty Jacek, z powodu nadzwyczajnych cnót, mianowany kanonikiem krakowskim przez Iwona, biskupa krakowskiego.

Gdy ludom królestwa sława Jacka jaśniała,
A cnoty jego jak słońce świeciły.
Biskup krakowski Iwo, wielce był wsławiony,
Słuszną za cnoty wyznaczył nagrodę.
W wawelskim sanktuarium, senacie wielkim,
Męża za zasługi w poczet przyjął.
W znakomitym gronie katedry policzon,
Urzędy pełnił, godne tego miejsca.
Był przykładem ojcom odzianym w purpurę,
Miasta ozdobą i światłem dla trzody.

II.
Tenże biskup Iwo, zabrawszy ze sobą św. Jacka udał się do Rzymu.

Tego, którego biskup Iwo okrył płaszczem,
Kazał mu inne szaty przyjąć i nosić.
Ojcu Zakonu go poleca i przeznaczył,
Ten, co psem z pochodnią był znaczony.
Przyjął męża łaskawie Święty Patriarcha,
Bo znał jego cnoty oraz godny stan.
Więcej zdziałał w świętym habicie Patriarchy,
Gdy w mantelecie jasnym blaskiem lśnił.

III.
Papież Honoriusz, skoro tylko dowiedział się, że święty Jacek przyjął zakon świętego Dominika, zaraz przepowiedział: że przez niego nastąpi oświecenie wiary w krajach północnych.

Ledwie Jacek do księgi klasztornej wpisany,
Już Pasterz najwyższy słowo ogłasza:
Przez niego liczne ludy oraz Północ cała
Prawem i wiarą będą oświecone.
O nim papieskie głoszą wyrocznie jasne:
Wielkim i znakomitym on będzie.
Co przepowiedziała Stolica Najwyższa,
Skutek to potwierdza i uczy.
Oświecił bowiem pod Północą leżące
Ludy, królestwa, dzikie krainy.

IV.
Święty Jacek, po złożeniu ślubów zakonnych, został posłany przez świętego Dominika do głoszenia Ewangelii w Polsce.

Ledwie nowicjusz złożył swe zakonne śluby,
Pod jarzmo staje i trudną posługę.
Słany w państwo Lechitów, ludy potężne,
By wiarę ogłaszał oraz grzmiał jak grom.
Lecz jakże ten nowicjusz, co rok ledwie służył,
Słowa Ewangelii godnie nieść zdoła?
Rok jeden jako uczeń pobierał naukę,
Lecz mądrość sędziwą zyskał przez cnotę:
W krótkim życia mgnieniu wieki całe zamknął,
Czas młodzieńczy doskonale wypełnił:
Nauką i świętością Mistrza doskonały,
Uczeń, dziś staje jako nauczyciel:
Cud Najwyższego Boga, jasno objawiony,
Z ust dziecka wydać głos starców mądry!

V.
Śpiesząc do Polski, Jacek nie próżnował w drodze, lecz gorliwie głosił Słowo Boże.

Do królestwa Lechitów i miast śpiesząc Jacek,
Nie znał w podróży swej bezczynności.
We wszystkich miejscach słowa Bożego dogmaty,
Rozsiewał wśród ludów i ich nauczał.
Wszystkie gościńce swym własnym potem wypełnił,
Drogi o jego czynach wołać będą.
Ulice jasny głos swój przez wieki podniosą,
Każda ścieżka jego świadectwem się stanie.
Ileż potu wylał dla Chrystusa i prawa,
Ile zniósł czuwania, trudów kolei.

VI.
Święty Jacek tak bardzo rozpalił swym kaznodziejstwem mieszkańców Fryzaku, że nie chcieli go wypuścić, dopóki nie ufunduje u nich klasztoru z ich jałmużny.

Tak rozpalił we Fryzaku wszystkie serca,
Ognistymi słowami i rozmową.
Że mieszczanie go z miasta puścić nie chcieli,
Gdyby klasztoru braci tam nie zbudował.
Wzniósł więc siedzibę pełną wielkiej pobożności,
Gdzie zaszczepił wybrane ziarna zakonne.
By Fryzak nauczali, miasta wiernie strzegli,
I święte prawdy Ewangelii głosili.
To pierwsza jego drogi szczęśliwa fundacja,
Jego cnót pierwsza i jawna korona.


VII.
Klerycy i kapłani, zapaleni kaznodziejstwem św. Jacka, sami się zgłaszali i prosili o przyjęcie ich do klasztoru we Fryzaku.

Nie tylko lud, mieszczanie oraz wszyscy wierni,
Rozpaleni ogniem jego słowa.
Szlachta i duchowni, idąc za ich wskazaniem,
Kapłanów rzesza, ozdoba Kościoła,
Prosili, by ich przyjąć w klasztoru progi,
Wzniesionego cnotą męża tego.
Przyjmowano godnych z grona duchownych,
Tak rosła prawdziwa, święta wiara.
Rosła chwała Jacka i świetlista nagroda,
Z duchownych mężów i latorośli.

VIII.
Po ufundowaniu klasztoru we Fryzaku, św. Jacek podąża do Polski; gdy nadchodzi, Iwo, biskup krakowski, wraz z całym duchowieństwem wyszedł mu naprzeciw.

Gdy we Fryzaku wzniósł świątynię pobożności,
Pod wolne sztandary Lechitów wraca.
Gdy do murów Krakowa się zbliżał,
Książę wyszedł mu naprzeciw.
Z ogromną procesją i jasną koroną,
Z ludem i stanem duchownym.
Tak wielka była cnota i sława Jacka!
Wielkie imiona chyliły czoło.
Gdzie mu biskupi szczyt honoru oddali,
I zastęp kleru, radosny i błogi.

IX.
Gdy św. Jacek przybył do Krakowa, został mu przekazany kościół Najświętszej Trójcy.

Gdy Święty do krakowskiej przybył stolicy,
Kościół Trójcy Świętej mu powierzono.
By kult Jej, chwałę oraz cześć pomnażał wiernie,
W świątyni Trójcy został osadzon.
Rosła chwała Trójcy oraz cześć Jej wzrastała,
Gdy sam Ojciec nad tą świątynią czuwał.

X.
Święty Jacek, osiadłszy w Krakowie, poświęca się całkowicie pracom apostolskim i głoszeniu Świętej Ewangelii.

Gdy w metropolii Święty osadzon został,
Apostolskie mężnie swe dźwiga brzemię.
Ewangelię głosi, naucza i nalega,
By się nawrócił człowiek zatwardziały.
Na ambonę wawelskiej katedry wstępuje,
Usta ojców w purpurze porusza.
W środek miasta wkracza błyskawicą słowa,
Na grzeszników ciska gromy swej mowy.
Do świątyni świętego Wojciecha śmiało wchodzi,
Czyny jego i styl nauczania wskrzesza.
Jego wzorem, metodą, kunsztem nauczania,
Drugi Wojciech serca twarde porusza.
Po słowach płomiennych oraz gromkim wołaniu,
Skruszała wielce liczna rzesza ludu.
Niezliczeni do bram klasztoru Jacka śpieszą,
W murach klasztoru żyć i trwać pragną.
Gardzą dawnym obyczajem i plugawym grzechem,
Obiecują życie swe wnet naprawić.
Tak się zrazu stało: że klasztor zrazu ciasny,
Wielkimi mężami wnet się wypełnił.
Z krakowskich murów klasztory wyrosły,
W całym Królestwie gęsto posiane.
O mocna, szczęśliwa mowo – języku Jacka!
Co wytrwale twarde serca pociągasz.
Tym językiem ojczyznę cudami napełnił,
Sam wzniosły język był mu ostrą strzałą.
Jako bowiem strzała z łuku wypuszczona,
W jednej chwili cel osiąga i trafia,
Tak słowo Świętego, potężna jego mowa,
W sarmackie krainy wciąż dociera.
W jednej chwili prosto do celu trafia,
I ludy liczne ku dobru pociąga.

XI.
Święty Jacek posyła Błogosławionego Czesława, brata swego, do Pragi dla głoszenia Ewangelii.
By światło wiary mocno przez wieki wzrastało,
Brata swego posłał i tak nakazał:
By w praskie progi oraz Czechów stolicę,
Szedł i wiarę świętą wszędzie rozsiewał.
Cokolwiek brat posadził w tym praskim grodzie,
W tym udział ma Ojciec Jacek godny.

XII.
Święty Jacek na Ruś, a zwłaszcza do miasta Kijowa podąża, by głosić Ewangelię.

Gdy Ziemia Polska nauką już była objęta,
Ruś podobnym prawem miała być uczona.
Śpieszy ku surowej krainie Jacek żwawo,
Uczyć barbarzyńskie serca prawd wiary.
Lecz nad wszystko dąży ku kijowskiej stolicy,
Schizmatykom niosąc lekarstwo jedności.
Pozostając wiernie przez pełne cztery lata,
Rozdzielone członki z Rzymem złączył.
W owym czasie, gdy liczny zastęp Tatarów,
Uderzył dziko na mury i miasto.
Donoszą Świętemu, gdy Mszę Pańską sprawuje,
Że dzicz barbarzyńska u bram się jawi:
Wtedy nasz Święty boskie obrzędy porzuca,
I Ciało Pańskie przed sobą wynosi.
Wychodzi ze świątyni w szaty ubrany,
Jakie każdy kapłan do Mszy też nosi.
Gdy już stanął pośrodku świątyni – o dziwo,
Z posągu Maryi jej głos zabrzmiał!
Czemuż, Jacku, mój posąg i ołtarz porzucasz?
Tu mnie znieważy dzicz tatarska, podła.
Odrzecze na to Święty: Jakże Cię, MARYJO,
Mam nieść, gdy posąg wielkim jest ciężarem.
Odrzekła na to Panna: gdy posąg brać zechcesz,
Ciężar nie będzie, byś go nie pokonał.
Wtedy więc Święty Jacek, niczym Atlas mężny,
Zdumiony przyjmuje lekkość figury.
I żadnej wagi niosąc go nie poczuł wcale,
Wszak Panna posąg lekkim uczyniła.
I tak we własnej ręce posąg ten unosi,
Znak Boży w drugiej niesie dłoń Świętego.
To było Ciało Pańskie w świętym Sakramencie,
Co z ołtarza wprzód jeszcze pochwycił.
Te dwa niosąc skarby, przeszedł przez obóz pogan,
Z którego nikt mu drogi nie grodził.
Patrzcie, śmiertelni, na cuda ojca świętego,
Wątły to człowiek, lecz niesie on Boga!
Dźwiga on jeden posąg, święty znak Maryi,
Łup ten wyrwawszy niezliczonym wilkom.
Co swoją wagą było nie do uniesienia,
Teraz w lekkości oto się objawia.
Oślepli wszyscy wrogowie Boskiej Mocy,
Dzieł przedziwnych ojca nie dostrzegali.
Choć patrzyli wprost na niego, nikt go nie widział,
Bo nikt nie był godzien światła tej prawdy.

Analiza utworu – Elogium o św. Jacku

Utwór podzielony jest na XII rozdziałów różnej długości. Każdy z nich pisany jest dystychem elegijnym. Każda z części poprzedzona jest tytułem pełniącym funkcję streszczenia fabularnego, po którym następuje poetyckie rozwinięcie. Utwór, podobnie jak elogium o bł. Czesławie nie jest po prostu żywotem św. Jacka napisanym wierszem, lecz ma dość wyraźnie przemyślaną konstrukcję panegiryczno-hagiograficzną. Jakub Paweł Radliński buduje elogium jako ciąg kolejnych stopni wzrastania Jacka: od kanonika, przez ucznia Dominika, do apostoła Polski, a następnie całej Europy Środkowo-Wschodniej. Kulminacją jest cud kijowski, który zarazem stanowi najbardziej rozbudowany fragment całego utworu.

Część pierwsza stanowi przedstawienie Jacka jako kanonika krakowskiego. Jacek zostaje przedstawiony poprzez trzy elementy: sławę, cnoty i zasługi. Poeta trzykrotnie używa pojęcia światła. Już na samym początku Jacek zostaje zaprezentowany jako ktoś, kto promieniuje na innych.

Druga część opowiada o przyjęciu z rąk św. Dominika habitu dominikańskiego. Habit staje się znakiem zmiany jakościowej. Jacek nie traci swojej wcześniejszej godności, ale otrzymuje możliwość dokonania rzeczy większych.

Część trzecia jest bardzo interesująca z uwagi na bardzo ciekawy zabieg hagiograficzny zastosowany przez poetę. Papież Honoriusz przepowiada przyszłą działalność Jacka, czyli mamy do czynienia z proroctwem jako legitymizacją przyszłej wielkości. To bardzo charakterystyczny sposób konstruowania hagiograficznego autorytetu: przyszłe wydarzenia są dowodem prawdziwości wcześniejszej przepowiedni.

Część czwarta jest kontynuacją opowieści o kształtowaniu się ducha i postawy młodego Jacka. Poeta mówi, że Jacek w normalnych warunkach nie mógłby w tak krótkim czasie osiągnąć odpowiedniej dojrzałości („Rok jeden jako uczeń pobierał naukę, Lecz mądrość sędziwą zyskał przez cnotę”). Dlatego jego kompetencja i rozwój duchowy są cudem Boga („Uczeń, dziś staje jako nauczyciel”).

Część piąta mogłaby obecnie być kanwą dla XX wiecznego kina drogi. Nasz bohater, św. Jacek, poprzez trud, pot i wysiłek towarzyszący drodze powrotnej z Rzymu staje się apostołem Słowa Bożego. Poeta używa tu personifikacji, gdzie droga staje się materialnym świadkiem działalności Jacka („Drogi o jego czynach wołać będą” i kolejne dwa wersy). Już na tym etapie życia Jacek jest przedstawiony jako człowiek nieustannego wysiłku i pracy apostolskiej.

Część szósta i siódma jest niezwykle ciekawa z historycznego punktu widzenia. Radliński postanowił poświęcić aż dwie części elogium założeniu klasztoru w Fryzaku w Karyntii w dzisiejszej Austrii. Jest to co prawda fakt z życia św. Jacka dobrze znany i udokumentowany, jednak bardzo rzadko podnoszony. Słowo kaznodziei działa jak ogień. Efektem tego ognia jest powstanie klasztoru i napływ nowych zakonników.

Część ósma jest skonstruowana jak scena triumfalnego powrotu. Jacek nie powraca do Krakowa jako skromny zakonnik, ale niesie się za nim i jego towarzyszami sława choćby z Fryzaku. Powoduje to, że jest witany zarówno przez najwyższe władze kościelne jak i świeckie. Powrotowi towarzyszy uroczysta procesja, czuć wielkie nadzieje związane z powrotem św. Jacka do Krakowa. Kolejny niewielki rozdział ma charakter informacyjny i niejako osadza zarówno Jacka jak i dominikanów krakowskich w kościele Świętej Trójcy.

Niezwykle rozbudowana dziesiąta część elogium poświęcona jest działalności Jacka w Krakowie. Jako ewangelizator: „głosi, naucza i nalega”, a jego słowa są: błyskawicą, gromem, a w końcu bronią niczym „ostra strzała z łuku wypuszczona”. Efekty ewangelizacji są spektakularne zarówno wśród krakowian jak i całego kraju, bowiem jak mówi poeta: „Z krakowskich murów klasztory wyrosły”. Jest to całkowicie zgodne z historią, bowiem jeszcze za życia św. Jacka powstało kilkanaście fundacji w całym kraju. Działalność ta powoduje, że Jacek jest słowami poety przyrównany do drugiego św. Wojciecha. To ogromne podniesienie jego rangi. Nie jest już tylko dominikaninem i kaznodzieją. Staje się następcą i kontynuatorem wielkiego apostoła Polski. Jacek poprzez zastosowane metafory jawi się jako człowiek czynu, pełen energii i zapału. W ujęciu Radlińskiego nie jest to kaznodzieja spokojny, kontemplacyjny.

Część jedenasta – przedostatnia – jest również bardzo ciekawa zarówno historycznie jak i metaforycznie. Poeta wspomina tu bł. Czesława, brata Jacka, który zostaje posłany przez Jacka do Czech i Pragi. Zakłada tam klasztor. Co ciekawe autor nic nie wspomina o obecności bł. Czesława we Wrocławiu. Być może zamysłem było podkreślenie, że czeska prowincja dominikańska wywodzi się z polskiej i jej powstanie zawdzięczamy św. Jackowi. W sensie symbolicznym Jacek zaczyna działać przez innych, wymieniony jest jedynie Czesław ale wiemy, że miał wielu innych współbraci jak choćby bł. Wit, pierwszy biskup Litwy. Jacek staje się więc nie tylko apostołem, ale także inicjatorem apostolstwa innych. Czesław „sadzi w praskim ogrodzie”, ale Jacek jako „Ojciec” ma udział w owocach jego pracy.

Ostatni rozdział – dwunasty – jest najbardziej rozbudowany. Mógłby składać się z dwóch rozdziałów. W pierwszej części poeta opisuje dalszy ciąg misji ewangelizacyjnej Jacka. Wybiera Ruś, choć wiemy również o misjach w Prusach. Kolejna część XII zwrotki przybiera zupełnie inny charakter. Cud kijowski jest skonstruowany jak mała scena dramatyczna. Radliński przechodzi od narracji do bezpośredniego dialogu pomiędzy Matką Bożą a Jackiem. Autor umiejętnie podkreśla, że w jednej ręce Jacek niesie Najświętszy Sakrament, a w drugiej posąg matki Boskiej. Są to jak wiemy symbole jego misji. Końcówka utworu ma bardzo ciekawy podsumowujący i spinający w całość charakter, bo wracamy tutaj do motywu światła z początku utworu. Metaforyczna ciemność duchowa Tatarów uniemożliwiała im zobaczenie świętego. Prawdziwym światłem jest Jacek – tu przedstawiony jako apostoł Rusi.

Czytając cały utwór mam pewien niedosyt, że utwór tak gwałtownie kończy się na XII zwrotce. Moim zdaniem zabrakło jednego lub dwóch rozdziałów podsumowujących apostolstwo „ludów północy” oraz opisujących śmierć Jacka. Radliński nie zdecydował się również sięgnąć po kluczowy dla Jacka moment w życiu, kiedy ukazała mu się Matka Boża. W zamian mamy za to swoistą perełkę w postaci wspomnienia bł. Czesława (co omówię w kolejnym rozdziale) i niezwykle rozbudowanego epizodu związanego z klasztorem w austriackim Fryzaku.

Porównanie dwóch elogiów o bł. Czesławie i św. Jacku

Komentarz

Bardzo rzadko w historii zdarza się aby w ramach jednej narodowości czy państwa dwie osoby święte lub błogosławione żyły w tym samym czasie, znały się i w wielu obszarach działały wspólnie. Taką wyjątkową parę w polskiej historii stanowią błogosławiony Czesław i święty Jacek. Niezależnie od sporów historyków dotyczących ich pokrewieństwa, bezsprzecznie obaj należeli do pierwszych polskich dominikanów. Obaj otrzymali habit w tym samym czasie z rąk św. Dominika i razem budowali od podstaw polską prowincję dominikańską. Zarówno hagiografie jak i współczesne opracowania historyczne potwierdzają ten związek i bliską relację pomiędzy Czesławem i Jackiem.

Zbiór napisanych po łacinie elogiów z 1757 roku autorstwa Jakuba Pawła Radlińskiego daje nam wyjątkową okazję spojrzeć na tą relację między dwoma wielkimi polskimi dominikaninami z perspektywy połowy XVIII wieku. Dodatkowym unikalną cechą jest język poezji, który pozwala na większą swobodę w wyrażaniu emocji. Z porównania tych dwóch „historii” napisanych wierszem nie dowiemy się niczego nowego w sensie faktów historycznych, ale będziemy mieli okazję zobaczyć jak widziano te postacie u schyłku I Rzeczypospolitej.

Rozpoczynając gromadzenie materiałów do tego porównania zdałem sobie sprawę z potencjalnego ogromu pracy. Język poezji i zastosowanie różnych środków stylistycznych i figur retorycznych pozwala na bardzo szczegółową analizę i porównanie tych utworów. Zaryzykuję tezę, że dobierając do tego zestawienia kolejne elogia można z ich porównania stworzyć ciekawą pracę licencjacką lub magisterską. Analiza środków wyrazu artystycznego w poezji nie jest moją najmocniejszą stroną, stąd bardzo mocno ograniczę ich analizę w tym porównaniu, mając równocześnie nadzieję, że być może zainspiruję kogoś do podjęcia tego zadania w przyszłości.

Analiza

Pierwszym oczywistym elementem widocznym przy porównaniu jest różna długość elogiów. Utwór poświęcony św. Jackowi jest znacznie dłuższy i zawiera XII części wobec jedynie IV części poświęconych bł. Czesławowi. Ta dysproporcja wynika z faktu, że Jacek był jednak świętym oraz, że wiedza o jego życiu była i jest obszerniejsza. Ta „dysproporcja ilościowa” nie przeszkadza w analizie porównawczej. Radliński tworzy obraz św. Jacka jako apostoła działacza, natomiast Czesław jest człowiekiem modlitwy, wiedzy, posłuszeństwa i cudownego oddziaływania duchowego. Nie oznacza to oczywiście, że Czesław nie jest apostołem, ani że Jacek nie jest człowiekiem modlitwy. Chodzi o dominujący obraz w obu utworach.

W elogium o św. Jacku dominują: ruch, podróż, głoszenie, zakładanie klasztorów, nawracanie, ekspansja geograficzna, liczba pozyskanych ludzi, zakładanie nowych wspólnot, cud związany z misją apostolską. Z kolei Czesława definiują: pochodzenie, wykształcenie, Stolica Apostolska, Dominik, modlitwa, ognista kolumna, światło, walka duchowa. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że Jacek zmienia świat przez działanie, a Czesław przez modlitwę. Oba elogia podkreślają pochodzenie bohaterów z rodu Odrowążów i wynikający z tego tytułu szacunek i cnoty. Oczywiście akcenty wynikające z pochodzenia są rozłożone nieco inaczej dla Jacka i Czesława, ale nie będę dalej rozwijał tego tematu. Wspólnym elementem w obu elogiach jest również Rzym. Z biografii obu postaci wiemy, że przybyli do Rzymu razem i wspólnie przyjęli święcenia zakonne. Pobyt w Rzymie trwał prawdopodobnie kilkanaście miesięcy i był związany z formacją obu młodych Polaków. Poeta bardzo subtelnie rozróżnia formację Jacka i Czesława. U Jacka Rzym jest przede wszystkim miejscem przemiany tożsamości zakonnej. U Czesława jest miejscem pobierania nauki, poznania Kościoła i ugruntowania więzi ze Stolicą Apostolską. Kolejnym wspólnym elementem obu utworów jest postać św. Dominika, który przyjmuje obu Polaków do zakonu i jednocześnie ich niejako „legitymizuje”. Bardzo ciekawie wybrzmiewa to w elogium o bł. Czesławie, gdzie św. Dominik jest budowniczym, a Czesław kamieniem budowli. W przypadku Jacka owa „legitymizacja” jest jeszcze silniejsza i wynika z przepowiedni papieża Honoriusza. Zarówno Czesław i Jacek są przedstawiani jako twórcy dominikańskiej ekspansji. Poeta rozróżnia subtelnie: Jacek zakłada klasztory, z których powstają następne, a Czesław jak wspomniałem jest kamieniem budowli Zakonu. Jacek rozmnaża strukturę Zakonu. Czesław ją współtworzy i umacnia. Nie zmienia to faktu, że obaj są przedstawieni jako fundamentalni twórcy dominikańskiej obecności w Europie Środkowej i Wschodniej.
W obu utworach na samym początku, ale i dalej, niezwykle ważną rolę odgrywa symbolika światła. U Jacka światło oznacza jego apostolskie oddziaływanie, zaś u Czesława światło służy do objawienia jego świętości i jest odpowiedzią Boga na jego modlitwę. W pewnym uproszczeniu można to podsumować to tak: Jacek sam jest światłem, Czesław otrzymuje znak świetlny z Nieba. Można również zauważyć subtelne rozróżnienie w tekście pomiędzy „światłem Jacka” a „ogniem Czesława”.

W końcu dochodzimy do relacji pomiędzy Czesławem a Jackiem. Radliński celowo wprowadza określoną zależność. To św. Jacek jest źródłem misji bł. Czesława. Czesław nie pojawia się tutaj jako przypadkowa postać epizodyczna. Jak czytamy w treści wiersza to Jacek wysyła, Czesław sadzi, a następnie Jacek uczestniczy w owocach pracy Czesława. To oznacza, że w strukturze elogium Jacka – Czesław pełni funkcję apostolskiego przedłużenia Jacka. Z kolei w elogium Czesława relacja nie jest symetryczna i odwrotna. Nie pojawia się w niej św. Jacek. Źródłem misji Czesława jest bezpośrednio św. Dominik. Przypomnijmy, że Czesław jedzie do Rzymu, następnie zdobywa wiedzę, zostaje przyjęty przez św. Dominika i w końcu staje się „kamieniem” Zakonu.

W obu utworach Radliński przywołuje po jednym cudzie. Dla św. Jacka jest to cud kijowski, a dla bł. Czesława cud wrocławski. Powróćmy do mojej pierwszej obserwacji dotyczącej różnic w ogólnym obrazie obu postaci. Święty Jacek jest postacią dynamiczną i taki też jest jego cud kijowski. W opisie cudu, Jacek bierze Eucharystię, prowadzi dialog z Matką Bożą, bierze ciężką figurę Maryi, przechodzi przez obóz, uchodzi niezauważony przed wrogiem. Z kolei Czesław pozostaje z obrońcami, modli się, Niebo odpowiada, pojawia się ognista kolumna i w końcu wróg w popłochu ucieka. Cud u Czesława jest niejako kontynuacją zapowiedzi z pierwszej części, w której miał „walczyć za Rzym i Stolicę PIOTRA”. Dlatego przy oblężeniu Wrocławia, Czesław pozostaje na zamku i walczy modlitwą. Choć wokół toczą się walki, Czesław swoją modlitwą wprowadza spokój i zaufanie w pomoc bożą. Taki dobór cudów podkreśla i potwierdza różnicę między oboma bohaterami. W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, że u Radlińskiego, Jacek oddziałuje na ludzi głównie przez kazanie, a Czesław przez modlitwę i relację z Bogiem.

Z zestawienia tych dwóch tekstów wyłania się bardzo spójny obraz, który można by określić jako podwójną hagiografię pierwszego pokolenia polskich dominikanów. Obaj bohaterowie są „świętymi założycielskimi” polskiej prowincji dominikańskiej. Jakub Paweł Radliński świadomie buduje dwa warianty tego samego ideału dominikańskiego: Jacek jest jego wariantem aktywnym, ekspansywnym i apostolskim, Czesław zaś kontemplacyjnym, modlitewnym i cudotwórczym. Oczywiście nie oznacza to braku rysu kaznodziejskiego w Czesława. Ten rys jest oczywiście obecny, choćby przez ewangelizację we Wrocławiu, ale ma „węższy” charakter niż działalność Jacka.

Co szczególnie ciekawe, XI część elogium Jacka stanowi pomost między tymi dwoma modelami. Jacek nie kończy swojej działalności na własnym apostolstwie, lecz wyznacza kolejnego apostoła — Czesława. W tym sensie Czesław jest zarazem postacią drugiego planu w elogium Jacka i bohaterem pierwszego planu we własnym elogium. To bardzo świadoma kompozycyjna zależność i moim zdaniem jeden z najciekawszych aspektów obu elogiów.


 

[1] https://polona.pl/preview/8659b2ff-b532-481a-b40a-8ffed67fd529

[2] https://www.creareaude.pl/elogia-o-bl-wladyslawie-autorstwa-jakuba-pawla-radlinskiego/

[3] https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/jakub-pawel-radlinski-ur-ok-1684-zm-1762-bozogrobiec-pisarz-historyk#text

[4] Dystych elegijny to antyczna, dwuwersowa miara wierszowa (strofa), składająca się z heksametru daktylicznego w pierwszym wersie oraz pentametru w drugim wersie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dystych_elegijny